Zbigniew Kuźmiuk

Godny zaufania człowiek w Parlamencie Europejskim

Demokracja w Unii Europejskiej „ma się coraz lepiej”

1. Wczorajsze głosowanie w Parlamencie Europejskim w sprawie odwołania europosła Ryszarda Czarneckiego ze stanowiska wiceprzewodniczącego PE, dobitnie pokazuje, że dla wielu parlamentarzystów, przestrzeganie reguł demokratycznych w Unii Europejskiej, nie jest sprawą najważniejszą. Okazało się, bowiem, że tuż przed przeprowadzeniem głosowania w tej sprawie, można było nakazać grupom politycznym w PE przyjęcie rozwiązania, iż głosy wstrzymujące nie powinny być brane pod uwagę i w związku z tym uzyskanie 2/3 poparcia, będzie znacznie łatwiejsze. W konsekwencji w głosowaniu za odwołaniem posła Ryszarda Czarneckiego: głosy wstrzymujące się w liczbie 30 europosłów, nie zostały uwzględnione w ogólnym rozrachunku i tylko, dlatego udało się pięciu grupom politycznym osiągnąć sukces.

2. Ostatecznie okazało się, żeby odwołać Ryszarda Czarneckiego ze stanowiska wiceprzewodniczącego, wystarczy uzyskać 473 głosów za, 196 przeciw i 30 głosów wstrzymujących i tylko nie uwzględnienie w ogólnym rozrachunku tych ostatnich, pozwala przeciwnikom naszego kraju na ogłoszenie sukcesu. W tej sprawie są zresztą także inne poważne wątpliwości, choćby takie, że wypowiedzi posłów do PE, dotyczące polityki krajowej, nie powinny być przenoszone na poziom Parlamentu Europejskiego i tutaj analizowane. Tymczasem wymiana zdań między europosłami z Prawa i Sprawiedliwości i Platformy Obywatelskiej, dotycząca polityki krajowej, została przeniesiona przez posłankę Platformy na poziom PE i niestety wykorzystana przeciwko polskim interesom. Natomiast wypowiedzi na forum Parlamentu Europejskiego takie jak ta Guya Verhofstadta o tym, że 11 listopada 2017 roku mieliśmy do czynienia z 60-tysięcznym marszem faszystów, pozostają do tej pory bezkarne.

3. W tej sytuacji polska delegacja do PE będzie musiała wystąpić do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości ze skargą o złamanie prawa europejskiego w związku z odwołaniem Ryszarda Czarneckiego z funkcji wiceprzewodniczącego PE. Chodzi, bowiem o to, że po pierwsze spór pomiędzy posłami do PE, miał miejsce na gruncie krajowym i jest nie do przyjęcia, żeby ta sprawa była rozstrzygana na poziomie europejskim. Po drugie zastosowano w tej sprawie sposób głosowania identyczny jak w przypadku wyboru na stanowisko wiceprzewodniczącego, choć procedura odwołania nie jest procedurą odwrotną. Wreszcie po trzecie zdecydowano się na takie rozciągnięcie regulaminu obrad, żeby głosów wstrzymujących się nie brać pod uwagę, co jest ewenementem w jakimkolwiek demokratycznym głosowaniu. W tej sytuacji trudno skomentować to, co się wczoraj stało, inaczej jak stwierdzeniem, że demokracja w Unii Europejskiej ma się coraz lepiej, a jakiekolwiek głosy krytyczne w tej sprawie są zwyczajnie nie odpowiedzialne.

Wróć do strony głównej >> Wróć do archiwum bloga >>