Strategia Platformy „ulica i zagranica” będzie realizowana aż do ciszy wyborczej

  1. Kiedy późną jesienią 2015 roku powstał rząd Prawa i Sprawiedliwości i zaczął podejmować pierwsze decyzje realizujące program wyborczy, ówczesny przewodniczący Platformy Grzegorz Schetyna w grudniu tego roku ogłosił, że ta partia będzie „totalną opozycją” i będzie realizowała strategię ulica i zagranica.

Zmieniali się przewodniczący tej partii, Schetynę, zastąpił Borys Budka, później do Polski został wysłany przez establishment berlińsko-brukselski Donald Tusk i on został nowym przewodniczącym tej partii, ale strategia Platformy się nie zmieniła.

Stąd ta partia wspierała wszystkie protesty uliczne urządzane przez KOD, Obywateli RP, Silnych Razem i Strajk Kobiet, a także organizowała własne i jak widać od tego nie odstąpiła, 1 października, będzie kolejny, choć gwałtownie trzeba było zmieniać jego „patronkę” panią Joannę z Krakowa, po tym jak na portalach społecznościowych zaczęto prezentować jej liczne „słabości”.

 

  1. Ale nie tylko „ulica” jest konsekwentnie wykorzystywana przez Platformę, także „zagranica” jest eksploatowana bardzo mocno, o czym świadczy już ponad 40 debat o sytuacji i w Polsce i tyleż rezolucji atakujących nasz kraj.

Do tego należy dołożyć blokadę środków z KPO, kary nałożone za sprzeciw wobec likwidacji Turowa i reformę sądownictwa, a nawet ostatnie posunięcie przewodniczącej Ursuli von der Leyen, jej osobistą decyzję o nie przedłużeniu embarga na ukraińskie zboże, czyli jawne opowiedzenie się przez nią po stronie kraju trzeciego, a nie 5. krajów członkowskich.

Można wręcz stwierdzić, że Polska jest drugim krajem jeżeli chodzi o ilość różnego rodzaju unijnych sankcji na nas nakładanych, pierwszym jest oczywiście Rosja, tyle tylko, że Rosja napadła na Ukrainę, a Polska kieruje do tego kraju największą pomoc humanitarną i wojskową.

 

  1. Przypomnijmy, że w połowie lipca w Parlamencie Europejskim, głosami frakcji EPL, Lewicy, Renew, Zielonych i Komunistów, została przyjęta ostatnia skrajnie antypolska rezolucja.

Wprawdzie w zamyśle jej inicjatorów, miała być ona poświęcona nowelizacji prawa wyborczego, powołania sejmowej komisji śledczej w sprawie badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022, a także ostatniej nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, przenoszącej odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów do NSA, ale ostatecznie została ona tak sformułowana, że uderza w fundamenty polskiego państwa.

W rezolucji między innymi kwestionowana jest decyzja większości sejmowej w sprawie powołania dodatkowych komisji wyborczych w mniejszych miejscowościach, finansowanie przez państwo dowożenia wyborców do lokali wyborczych, czy też stworzenie kontroli liczenia oddanych głosów, ale także możliwość powołania komisji śledczej badającej rosyjskie wpływy w naszym kraju i wiele innych kwestii określonych hasłem „łamania praworządności”.

 

  1. W rezolucji znajduje się także sformułowanie, że „obecny polski Trybunał Konstytucyjny jest nielegalny”, w związku z tym, nie jest uprawniony do dokonywania wykładni Konstytucji RP, a jego wyroki dotyczące konstytucyjności ustawy o Sądzie Najwyższym, należy uznać za nieważne.

Nielegalna jest zdaniem PE, Krajowa Rada Sądownictwa i wszyscy rekomendowani przez nią sędziowie (jest ich już około 3,5 tysiąca), nielegalni są także sędziowie powołani do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego (trzeba podkreślić, że to ta Izba rozpatruje spory wyborcze i stwierdza ważność wyborów).

PE wzywa również KE do wszczęcia postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom pastwa członkowskiego, wobec wszystkich wyżej wymienionych kwestii i w konsekwencji skierowania sprawy przeciwko Polsce do TSUE, w tym także wystąpienia o zastosowanie środków nadzwyczajnych (kar finansowych).

Ba w rezolucji wzywa się KE, aby nie negocjowała z polskim rządem i powstrzymała się od wszelkich oświadczeń, które mogłyby przesądzać o jej oficjalnym stanowisku, korzystnym dla naszego kraju.

Polska według tej rezolucji ma wdrożyć nie tylko wszystkie wyroki TSUE, ale także Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu i dopiero wtedy mogą być uruchomione dla naszego kraju środki Funduszu Odbudowy.

 

  1. Ale na początku października na finiszu kampanii wyborczej w Polsce, szykuje się w PE jeszcze jedna debata, zapewne z rezolucją potępiającą nasz kraj, tym razem podstawą ma być sprawa wiz.

List w tej sprawie do komisarz Ylvy Johannson wystosowali trzej europosłowie Lewicy (Leszek Miller, Marek Belka i Włodzimierz Cimoszewicz), którzy do PE dostali się z list Koalicji Europejskiej, a teraz tego rodzaju akcją, spłacają „dług” wobec Platformy.

Europosłowie Platformy natomiast przez swoją frakcję EPL forsują wspomnianą debatę w tej sprawie i mimo tego, że zarówno MSZ jak Prokuratura przedstawiły rzetelne wyjaśnienia w sprawie 268 wiz wydanych z naruszeniem prawa, w PE zapewne będzie mówić się o kilkuset tysiącach wiz wydanych w Polsce, bo takie kłamstwa rozpowszechnia opozycja w naszym kraju.

A więc „ulica i zagranica” do samej ciszy wyborczej.