1. Zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego, rozpadła się Koalicja Europejska, Grzegorz Schetyna zdecydował ,że do wyborów parlamentarnych PO pójdzie razem tylko z resztkami Nowoczesnej, SLD i PSL zaczęły poszukiwać nowych koalicjantów.

Ostatecznie opozycja utworzyła 3 bloki: Platformy z Nowoczesną , kandydaci lewicowych partii Razem i Wiosna wystartują na listach SLD, a kandydaci z resztek Kukiz 15 z list PSL-u. 

Mimo tego, że takich partiach jak Wiosna, Razem czy Kukiz 15 doszło do buntów i część ich działaczy zrezygnowała ze startu w wyborach i odeszła z tych partii , to ich kierownictwa po otrzymaniu „jedynek” na listach wyborczych zdecydowały ostatecznie, że wystartują odpowiednio z list SLD i PSL-u.

Okazuje się jednak, że mimo sporych różnic programowych, które co i rusz pojawiają się pomiędzy tymi trzema blokami, w wyborach do Senatu zawarte zostanie porozumienie i uzgodnieni zostaną wspólni kandydaci we wszystkich okręgach wyborczych ( jest ich aż 100).

2. Prawdopodobnie w trwającej już kampanii wyborczej dojdzie do wzajemnego „podgryzania się” przedstawicieli trzech trzech bloków opozycyjnych ale istnienie porozumienia wyborczego do Senatu oznacza, że w dużej mierze różnice między nimi są fikcyjne.

W szczególnie dwuznacznej sytuacji znajduje się PSL, który po niepowodzeniu w wyborach do PE (wprowadził tylko 3 posłów , liczył zaś na 5 mandatów) i jednoczesnym otrzymaniu przydomka „tęczowy”, natychmiast ogłosił ,że wraca na pozycje chadeckie.

A więc wracają do łask sztandary z wyhaftowanymi na nich słowami „Bóg, Honor, Ojczyzna”, a PSL znowu przyznaje do tradycyjnych wartości , obrony katolicyzmu i tradycyjnej rodziny.

Jednak zawarcie porozumienia w wyborach do Senatu, z Platformą ,Nowoczesną, SLD, Wiosną i Razem , dobitnie pokazuje, że ten powrót PSL-u do tradycyjnych wartości to jednak fikcja, a „tęczowa koniczynka” to znak rozpoznawczy tej partii już na zawsze.

Co więcej zawarcie porozumienia w wyborach do Senatu przez  wszystkie partie opozycyjne oznacza, że gdyby w wyborach parlamentarnych udało się im uzyskać większość to bez wahania zawrą koalicję w której jak się można domyślać lewicowe postulaty takie jak  np. zalegalizowanie związków partnerskich, z dużym prawdopodobieństwem zostaną zrealizowane.

3. Zresztą  przez 8 lat współrządzenia z Platformą PSL wykazał się wyjątkową lojalnością i subordynacją wobec PO, czego najbardziej skrajnym dowodem, było przeprowadzenie podwyższenia wieku emerytalnego, zabranie 150 mld zł z OFE, czy masowa wyprzedaż ziemi rolnej tylko i wyłącznie po to aby dostarczyć dochodów budżetowych w wysokościach narzuconych ministrowi rolnictwa przez ministra finansów.

Ówczesny minister Paweł Graś w podsłuchanej w restauracji „Sowa i Przyjaciele” rozmowie z Janem Kulczykiem, nazwał przeprowadzenie przez ówczesnego ministra pracy i polityki społecznej Władysława Kosiniaka-Kamysza, podwyższenie wieku emerytalnego i przechwycenie do systemu ZUS 150 mld zł z OFE, „przeprowadzeniem dwóch najgorszych historii w wolnej Polsce.

Z kolei masowa wyprzedaż ziemi rolniczej pod finansowe potrzeby budżetu nawet w sytuacji kiedy tych transakcji dokonywano na tzw. słupy (obchodząc w ten sposób ustawę o zakazie sprzedaży ziemi rolniczej cudzoziemcom), sprzeczna z fundamentalnymi zapisami programu PSL-u, pokazuje ,że PSL pod obecnym kierownictwem nie cofnie się przed niczym aby tylko uczestniczyć w rządzeniu.

W tej sytuacji podział opozycji na 3 bloki i oddzielny ich start w wyborach do Sejmu jest fikcją, partie te mimo ogromnych różnic programowych współpracują ze sobą i są gotowe wspólnie rządzić , gdyby udało im się w tych wyborach uzyskać większość po nadchodzących wyborach parlamentarnych.

Wydaje się jednak ,że nawet to porozumienie opozycji w wyborach do Senatu , nie przyniesie jej sukcesu, Prawo i Sprawiedliwość przy poparciu na poziomie ponad 40% powinno uzyskać także większość w tej izbie Parlamentu.

1. Wczoraj wicepremier Jacek Sasin oraz rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel na konferencji prasowej wezwali przewodniczącego PO Grzegorza Schetyny, do zaprzestania rozpowszechniania fake newsów przez polityków jego partii, którzy w ten sposób od dłuższego czasu prowadzą kampanię wyborczą.

Były rzecznik rządu premier Ewy Kopacz, poseł Cezary Tomczyk z rozmysłem zamieścił na portalu Twitter zdjęcie z 2018 roku przedstawiające składanie wiązanek kwiatów w Sejmie po osłonięciu tablicy pamiątkowej poświęconej śp. Lechowi Kaczyńskiemu ( jako pierwszy w związku z tym składał wiązankę jako członek rodziny Jarosław Kaczyński) , sugerując, że to składanie wieńców z tegorocznego Święta Wojska Polskiego.

Zdjęciu towarzyszył złośliwy komentarz o tym jakie to „porządki” panują w obecnej Polsce ,że wiązankę podczas takiego święta składa Jarosław Kaczyński przed prezydentem RP, marszałkami Sejmu i Senatu , a także przed premierem.

Mimo tego ,że internauci natychmiast wyłapali ten fake news i wielu z nich apelowało do posła o usunięcie tego zdjęcia i komentarza , przez wiele godzin wisiało ono na Twitterze, „przekazywało go dalej” wielu posłów Platformy i oficjalne portale tej partii i klubu parlamentarnego, a także zaprzyjaźnieni z tą partią dziennikarze (np. Tomasz Lis).

Dopiero po kilkudziesięciu godzinach , poseł Tomczyk napisał twitta, w którym nie tylko na przeprosił za oczywisty fake news, tylko stwierdził ,że został źle zrozumiany, bo zdjęcie jest wprawdzie z 2018 roku ale „porządek rzeczy w naszym państwie niestety przedstawia się w tej kolejności”.

2. Z kolei były prezydent Lech Wałęsa, który od wielu lat wspiera Platformę ( jego syn Jarosław Wałęsa startuje tym razem z 2 miejsca listy tej partii do Sejmu), zwołał konferencję prasową pod historyczną bramą Stoczni Gdańskiej i ni mniej ni więcej tylko zapowiedział „ wojnę domową w Polsce” , w domyśle jeżeli nadchodzące wybory parlamentarne  nie potoczą się po jego myśli ( a więc jeżeli wygra je Prawo i Sprawiedliwość).

Zaapelował to towarzyszących mu osób o zaangażowanie się w nadchodzące wybory użycie wszelkich dostępnych sił i środków ,żeby odsunąć rządzące Prawo i Sprawiedliwość od władzy, bo inaczej zrealizuje się jego wcześniejsza zapowiedź.

Jeżeli „wojnę domową” w Polsce zapowiada laureat Pokojowej Nagrody Nobla i to w sytuacji kiedy za naszą wschodnią granicą wojna domowa się toczy ( wprawdzie z dużym udziałem Rosji ) i już przyniosła tysiące zabitych i rannych i ogromne zniszczenia, to naprawdę najwyższy czas na otrzeźwienie totalnej opozycji i choćby odcięcie się kierownictwa Platformy o tego rodzaju wypowiedzi.

3. Ale ta kampania fake newsów i podgrzewania emocji jest na rękę Platformie i innych partii opozycyjnych, ponieważ nie mają programu, z którym można byłoby pójść do wyborców i przekonać ich do głosowania na obecną opozycję.

Wprawdzie Platforma na kolejnych swoich konwencjach próbowała takie zręby programu ogłaszać ale były one bardzo źle przyjmowane przez opinię publiczną , a sondaże opinii publicznej po ich prezentacji zamiast rosnąć , spadały.

Tak było wtedy kiedy Grzegorz Schetyna  zapowiadał likwidację CBA. IPN i urzędów wojewodów, powtórzyło się to wtedy kiedy zaprezentowano w 4 czerwca w Gdańsku 21 punktów zmierzających do rozmontowania państwa polskiego, wreszcie nawet zwolenników Platformy  zdumiał nawet tzw. sześciopak Schetyny.

Znalazła się w nim  między innymi zapowiedź dopłaty 500 zł do wynagrodzenia każdego zatrudnionego, który ma je niższe od średniej krajowej , co oznaczałoby dodatkowe wydatki budżetowe rzędu kilkudziesięciu  miliardów złotych rocznie, co jest propozycją całkowicie nierealną.

W polityce bowiem niesłychanie ważną rzeczą jest bowiem wiarygodność, a Platforma przez 8 lat rządzenia kompletnie ją straciła, więc teraz chcąc wrócić do władzy, postawiła na podgrzewanie emocji , także przy pomocy fake newsów.

1. Wczoraj Zjednoczona Prawica zaprezentowała pełne listy wyborcze do Sejmu, a więc 920 kandydatów w 41 okręgach wyborczych i 100 kandydatów we wszystkich jednomandatowych okręgach do Senatu.

Jak poinformował Krzysztof Sobolewski , szef Komitetu Wykonawczego Prawa i Sprawiedliwości, na listach co oczywiste znaleźli się przedstawiciele partii koalicyjnych Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry i Porozumienia Jarosława Gowina ale także przedstawiciele samorządów, a także wielu organizacji społecznych i pozarządowych.

Oprócz posłów i senatorów obecnej i poprzednich kadencji na listach znalazło się wielu wójtów, burmistrzów, członków zarządów powiatów i samorządów województw, a także radnych gminnych , powiatowych i radnych województw.

Okazuje się ,że to właśnie samorządowcy znaleźli się większości na listach wyborczych Zjednoczonej Prawicy, jak poinformował Krzysztof Sobolewski stanowią oni ponad 60% wszystkich kandydatów.

A do niedawna to Platforma i PSL szczyciły się tym, że są partiami samorządowymi, po ostatnich wyborach samorządowych okazało, że to Zjednoczona Prawica ma w swoich szeregach ogromnie dużo samorządowców.

2. Już w najbliższą niedzielę w Stalowej Woli odbędzie się ostatni wakacyjny piknik przedwyborczy z udziałem prezesa Jarosława Kaczyńskiego, premiera Mateusza Morawieckiego i obecnej europoseł Beaty Szydło, na którym odbędzie się swoiste posumowanie dotychczasowych  działań i zostanie otwarta kampania wyborcza w związku z ogłoszeniem przez prezydenta RP terminu wyborów w dniu 13 października.

Na przełomie sierpnia i września zostanie ogłoszony program wyborczy, który będzie podstawą kolejnych 4-lat rządzenia jeżeli wyborcy zdecydują, że Zjednoczona Prawica będzie miała bezwzględną większość w Parlamencie.

Co więcej Zjednoczona Prawica ma po obecnych blisko już 4-letnich rządach, to co jest w polityce najważniejsze w polityce, mianowicie wiarygodność, wynikającą z konsekwentnej realizacji programu wyborczego, ogłoszonego w kampanii wyborczej w 2015 roku.    

3. Ten program został prawie w pełni zrealizowany, co więcej tzw. piątka Kaczyńskiego ogłoszona wczesną wiosną tego roku daleko wykraczająca poza zobowiązania wyborcze, mimo tego że upłynęło zaledwie pół roku, została także wypełniona.

Przypomnijmy, że  w jej skład wchodziło: objęcie programem Rodzina 500 plus każdego dziecka, bez ograniczeń dochodowych, wypłata tzw. 13 emerytury, wprowadzenie zerowej stawki podatku PIT dla ludzi młodych, obniżenie stawki podatku dochodowego o jeden punkt procentowy z  ( z 18% do 17%) i podwojenia kosztów uzyskania przychodów dla wszystkich podatników, a także odbudowa lokalnych połączeń autobusowych w gminach i powiatach.

Właśnie została uchwalona ostatnia z ustaw z tej piątki tzn. obniżenie stawki podatku PIT o jeden punkt procentowy i podwojenie kwoty wolnej od podatku, która będzie obowiązywać  jeszcze w tym roku w odniesieniu do dochodów osiąganych jeszcze w tym roku od października.

4. Natomiast opozycja dopiero w najbliższych dniach ma ogłosić czołówki swoich list wyborczych i dotyczy to wszystkich 3 ugrupowań, które zdecydowały się tworzyć koalicje: Platformy, PSL-u i Lewicy.

Pełne listy i kandydaci do Senatu pojawią się dopiero za jakiś czas ponieważ ciągle trwają jeszcze nerwowe negocjacje dotyczące kolejności miejsc na listach i ewentualnego ustalenia wspólnych kandydatów do Senatu.

A ich programach trudno nawet mówić, wprawdzie Platforma  zgłosiła kilka propozycji ale tak kosztownych , że trudno nawet sobie wyobrazić ,że mogłyby być realizowane  (np. dopłata 500 zł do wynagrodzeń wszystkich pracowników zarabiających poniżej średniego wynagrodzenia).

Wszystko więc wskazuje na to ,że Zjednoczona Prawica na starcie kampanii wyborczej jest aż 3 kroki przed opozycją, a przecież będzie ona niezwykle krótka, bo do dnia wyborów zostało zaledwie 57 dni.

1. W dniach 24-26 sierpnia we francuskim mieście Biarritz będzie miał miejsce kolejny szczyt grupy G-7 – prezydentów albo szefów rządów siedmiu najważniejszych gospodarek świata ( USA, Kanady Japonii, Niemiec, Francji, W. Brytanii i Włoch , a także reprezentujących Unię Europejską -Jean Claude Junckera i Donalda Tuska.

Gospodarzem szczytu jest Francja, ponieważ do końca tego roku przewodniczy Grupie G-7, a zaproszeni zostali przywódcy wielu krajów afrykańskich, ponieważ przewodnim tematem spotkania będzie zwalczanie nierówności.

 

Spotkanie w tym gronie chce wykorzystać nowy premier W. Brytanii Boris Johnson do ostatecznego ustalenia czy jest jeszcze szansa na zmianę umowy o wyjściu tego kraju z UE, czy też w. Brytania wyjdzie ze Wspólnoty bez żadnego porozumienia.

2. Przypomnijmy, że rozpoczynając swoje premierowanie pod koniec lipca ,Boris Johnson  zapewnił  Brytyjczyków, że „W. Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej, nadszedł bowiem czas na działanie, na podejmowanie decyzji, na odważne przywództwo”.

Stwierdził także, że „jest gotowy zawrzeć nową umowę z UE” jak to zgrabnie ujął „bez problemu granicy w Irlandii” ale podkreślił także ,że „jest gotowy na odmowę negocjacji przez Brukselę” i zaraz mocno podkreślił, że „wtedy W. Brytania wyjdzie bez umowy”.

Przy tej okazji jakby mimochodem stwierdził, że „w takiej sytuacji będziemy mieli 39 mld funtów (około 44 mld euro) na wsparcie brytyjskiej gospodarki i finansowanie dodatkowych programów społecznych (chodzi o zobowiązania finansowe jakie W. Brytania w umowie z UE zobowiązała się zapłacić na rzecz unijnego budżetu).

3. Przypomnijmy także, że w odrzuconej aż 3-krotnie przez Izbę Gmin umowie z UE-27, W. Brytania zgodziła się między innymi na zagwarantowanie wszystkich praw obywatelom krajów UE-27 mieszkającym na jej terytorium (w tym Polakom), jakie mieli, kiedy była ona członkiem Unii Europejskiej.

Zgodziła się także zapłacić składkę nie tylko do 2020 roku, ale także przypadającą na nią część zobowiązań wynikających ze stosowania zasady n+3 w wykorzystywaniu środków z Funduszu Spójności, co oznacza, że mimo opuszczenia UE, będzie musiała zapłacić szacunkowo około 50 mld euro.

Nie zgodziła się jednak, aby Irlandia Północna została w unii celnej przez określony w porozumieniu czas (chodzi o to, że takie rozwiązanie nie stwarzałoby konieczności natychmiastowego stworzenia granicy pomiędzy Republiką Irlandii i Irlandią Północną), podczas gdy pozostała część Zjednoczonego Królestwa będzie już poza UE.

4. Właśnie, dlatego przyjęto tzw. rozwiązanie awaryjne (back-stop), a więc pozostawanie Zjednoczonego Królestwa w unii celnej po okresie przejściowym (po 2020 roku albo, jeżeli zostanie on przedłużony po 2021) i to to właśnie był jeden z powodów odrzucenia umowy w Izbie Gmin.

A to przecież oznaczałoby, że pod względem przepływów handlowych W. Brytania pozostawałaby w UE i nie mogła w pełni samodzielnie prowadzić polityki handlowej, czyli zawierać umów handlowych z krajami trzecimi ( a to był jeden z głównych argumentów zwolenników Brexitu, przemawiających za wyjściem z UE).

Wygląda więc na to, że Brytyjczycy pod przywództwem Johnsona będą gotowi, żeby umowę z UE ostatecznie odrzucić i spowodować twardy Brexit, choć jak wszystko na to wskazuje będzie on niekorzystny dla obydwu stron zarówno dla UE-27 jak samej W. Brytanii.

Przy czym gospodarka brytyjska przez 3 lata, które upłynęły od referendum już zamortyzowała jak się wydaje większość negatywnych skutków Brexitu, natomiast gospodarki UE-27 mają to jeszcze przed sobą.

5. Nastroje w W. Brytanii, mimo upływu już ponad 3 lat od referendum w którym Brytyjczycy zdecydowali o opuszczeniu Unii Europejskiej, są jeszcze bardziej radykalne niż wtedy, w referendum bowiem niecałe 52% głosujących chciało wyjścia z UE, ponad 48% było przeciw, według obecnych sondaży zwolenników jest aż 54% , a przeciwników 46%.

Co więcej wspomniane 54% zwolenników uważa, że „Boris Johnson musi przeprowadzić Brexit za wszelką cenę, nawet jeżeli będzie to wymagało ominięcia parlamentu, aby uniemożliwić posłom jego zatrzymanie”.

Z tych badań wynika, że Brytyjczycy mają tak dosyć „negocjacji z Brukselą”, że ich większość oczekuje od nowego premiera wyjścia z UE za wszelką cenę.

1. Jak poinformował GUS w komunikacie o tzw. szybkim szacunku dynamiki Produktu Krajowego Brutto (PKB) w II kwartale tego roku, wzrost ten  wyniósł 4,4 % w ujęciu rdr i jednocześnie był o 0,8% wyższy niż w I kwartale tego roku.

Jednocześnie Eurostat podał także  dane dotyczące wzrostu PKB w gospodarce europejskiej w II kwartale 2019, z których wynika, że PKB krajów strefy euro wzrósł  o 1,1% w ujęciu rdr, a w stosunku do I kwartału zaledwie o 0,2%.

Oznacza to, że polska gospodarka w II kwartale tego roku, rozwijała się  4-krotnie szybciej niż gospodarki 19 krajów strefy euro i to zarówno w ujęciu rok do roku jak i w stosunku do  I kwartału tego roku.

2. Nie ma wprawdzie danych dotyczących wzrostu PKB w II kwartale tego roku we wszystkich krajach Unii Europejskiej ale z z 21 krajów które przekazały dane do Eurostatu , polski wzrost gospodarczy lokuje nas na 3 miejscu w UE.          

Pod względem poziomu wzrostu PKB w II kwartale wyprzedziły nas Węgry ( wzrost PKB w tym kraju wyniósł 5,1%), a także Rumunia - 4,6 %, jak już wspomniałem na 3 miejscu Polska -4,4%, później Litwa - 4%, Bułgaria -3,3%, Cypr- 3,2%, Łotwa-3,0% i Czechy -2,7%.

Na końcu stawki znajdują się największe europejskie gospodarki Francja ze wzrostem w wysokości 1,3%, W. Brytania -1,2% ,Niemcy – wzrost PKB w wysokości zaledwie 0,4% ( a w stosunku do I kwartału spadek o 0,1%) i Włochy z zerowym wzrostem PKB.

A więc w największych gospodarkach UE mamy wyraźne spowolnienie  wzrostu  PKB i mimo tego, że tą są najważniejsze rynki na które kierujemy nasz eksport, to polska gospodarka jest na nie póki co odporna.

Co więcej jak wynika z danych Eurostatu na 3 pierwszych miejscach w UE pod względem poziomu wzrostu PKB w II kwartale tego roku znalazły się 3 kraje posługujące się własnymi walutami, co jest kolejnym dowodem na to, że w przypadku dekoniunktury zewnętrznej, własny pieniądz i samodzielna polityka monetarna są dodatkowymi atutami wspierającymi rozwój gospodarczy.

3. Jak już wspomniałem tzw. szybki odczyt GUS nie zawiera opisu czynników jakie złożyły się na ten poziom wzrostu ( te informacje pojawią się dopiero 30 sierpnia tego roku) ale z szacunków analityków wynika, że w II kwartale wszystkie 3 z nich ( konsumpcja, inwestycje i eksport netto), bardziej równomiernie wpłynęły na wzrost PKB, niż miało to miejsce w I kwartale tego roku.

Przypomnijmy, że jak na początku czerwca tego roku podał GUS, w I kwartale tego roku  niewyrównany sezonowo w cenach średniorocznych z roku poprzedniego , wzrost PKB wyniósł aż 4,7%.

To był bardzo wysoki wzrost w sytuacji kiedy zarówno w całej Unii Europejskiej , a w szczególności w strefie euro i w gospodarce niemieckiej, z którą jesteśmy silnie powiązani , mielismy do czynienia z wyraźnym spowolnieniem gospodarczym.

Okazało się wtedy ,że pozytywny wpływ na wzrost PKB, miała nie tylko konsumpcja jak było do niedawna ale także inwestycje i eksport netto, czyli wszystkie 3 silniki ,od których zależy wzrost gospodarzy.

Spożycie ogółem w I kwartale wzrosło o 4,4% ( w tym spożycie gospodarstw domowych wzrosło o 3,9% ), wzrost nakładów na środki trwałe wyniósł aż 12,6%, pozytywny wpływ  na wzrost gospodarczy miał także eksport.

Ostatecznie na wzrost PKB w wysokości 4,7% w I kwartale złożyła się: konsumpcja w wysokości 3,5 punktu procentowego, inwestycje w wysokości 0,5 punktu procentowego i eksport netto w wysokości 0,7 punktu procentowego.

W II kwartale jak już wspomniałem 3 wymienione wyżej silniki, ciągnęły bardziej równomiernie ,  prawdopodobnie zmniejszył się wpływ konsumpcji na wzrost PKB, wzrósł natomiast wpływ inwestycji i eksportu netto.