1. Ponad tydzień temu telewizja TVN 24 wyemitowała reportaż pt. „Kłamstwo vatowskie”, na co w Sejmie odpowiedział premier Mateusz Morawiecki, prezentując twarde dane z wykonania budżetów za lata 2016-2019, pokazujące skalę uszczelnienia systemu poboru podatku VAT, w wyniku czego tzw. luka vatowska zmalała o blisko 50%.

Opozycja, szczególnie posłowie Platformy na organizowanych przez kilka dni konferencjach prasowych, domagali się powołania komisji sejmowej, która zbadałaby zarzuty postawione w reportażu TVN-u, a nawet złożyła wniosek do prokuratury w tej sprawie.

Ale jak nie idzie opozycji, to nie idzie, wczoraj „Dziennik. Gazeta Prawna” opublikował artykuł pt. „VAT się nie rozszczelnił. Dochody rosną, a luka może nawet zmalała”, w którym dyrektor naukowy Fundacji CASE Grzegorz Poniatowski, prezentując wstępne szacunki dotyczące wpływów z VAT za rok 2020 mówi, że wpływy z VAT mimo recesji w gospodarce wzrosły, co więcej luka VAT zmniejszyła się.

2. Fundacja CASE przygotowuje corocznie raporty na zlecenie Komisji Europejskiej o luce w VAT i są one jednym z najważniejszych źródeł, obok danych z urzędów statystycznych do jej raportów dotyczących tej problematyki we wszystkich 27 krajach członkowskich.

Według tych wstępnych danych wpływy z VAT w 2020 roku wyraźnie wzrosły w stosunku do roku poprzedniego, a luka w VAT (liczona wg. reguł UE) zmalała o 1-1,5 pkt. proc. i wyniosła od 8,7%-8,2% potencjalnych wpływów z tego podatku (w 2019 roku wg. reguł UE wyniosła 9,7% potencjalnych wpływów).

To zaskakująca sytuacja, bowiem w roku 2020 mieliśmy aż dwa lock downy (wiosenny i jesienno-zimowy), które wyłączyły część branż na wiele tygodni z funkcjonowania (wg. szacunków GUS odpowiadają one za ok. 10% PKB).

3. Przypomnijmy, że dane ministerstwa finansów dotyczące wpływów z VAT od roku 2008 potwierdzają, że rządy PO-PSL to brak wyraźnego wzrostu wpływów z tego podatku, mimo cały czas trwającego przecież wzrostu gospodarczego, a także podniesienia jego stawek od 2011 roku (ten podatek ma charakter podatku obrotowego i w związku ze wzrostem PKB jego wpływy także powinny wyraźnie rosnąć).

I tak wpływy z VAT w 2008 roku wyniosły 101,8 mld zł ale już w 2009 roku spadły do 99,5 mld zł, by w 2010 roku lekko wzrosnąć do 107,9 mld zł, po podwyższeniu stawki VAT w 2011 wzrosły do 120,8 mld zł, by w 2012 roku spaść do 120 mld zł, a w roku 2013 znowu spaść aż do 113,4 mld zł, znowu wzrosnąć w 2014 roku do 124,3 mld zł, po czym w 2015 roku znowu spaść do 123,1 mld zł.

Z kolei od 2016 roku wpływy z VAT nieustannie rosną, w tym roku wyniosły 126,6 mld zł w 2017 roku 156,8 mld zł (wzrost aż o 30,2 mld zł), w 2018 roku wyniosły 174,9 mld (wzrost o 18,1 mld zł), w 2019 roku było to już 180,9 mld zł (wzrost o 6 mld zł), a w 2020 już 184,6 mld zł (wzrost o blisko 4 mld zł mimo, co jest zjawiskiem bez precedensu wobec jednoczesnego spadku PKB).

4. Z tych danych czarno na białym wynika, że wpływy z VAT w latach 2015-2020 wzrosły aż o 60,3 mld zł (o blisko 50%) i to mimo recesji w 2020 roku w polskiej gospodarce, w wyniku czego PKB spadł o 2,8% w stosunku do roku poprzedniego.

Jednocześnie luka w podatku VAT (wg. polskiej metodologii) zmalała z 24,2% w 2015 roku do 12% potencjalnych wpływów z tego podatku w roku 2020, a więc także o ponad 50% w stosunku do roku 2015 (ostatniego roku rządów PO-PSL).

Przyczynami tego niewątpliwego sukcesu były bardzo głębokie zmiany ustawodawstwa zarówno podatkowego (i to nie tylko w odniesieniu do VAT) jak i karnego wprowadzane od roku 2016, utworzenie Krajowej Administracji Skarbowej (którego istotą było połączenie służb skarbowych i służb celnych) i zdecydowana poprawa ich funkcjonowania.

Wszystkie te działania prowadzone przez rząd i podległe mu służby oraz większość parlamentarną, były bardzo wyraźnym sygnałem, że po objęciu rządów przez Zjednoczoną Prawicę, skończyło się polityczne przyzwolenie na wyłudzanie podatku VAT, a także inne oszustwa podatkowe.

5. Takie przyzwolenie niestety obowiązywało za rządów koalicji PO-PSL, co udowodniła sejmowa komisja ds. wyłudzeń podatku VAT (luka VAT na około 260 mld zł), a czego potwierdzeniem w praktyce była decyzja tego rządu o podwyższeniu stawek VAT (z 3% na 5%; z 5% do 8% i z 22% do 23%) od 1 stycznia 2011 roku, mimo tego, że ówczesny premier Donald Tusk w swoim expose w 2007 roku zapowiedział, „że każdy kto w moim rządzie zaproponuje podwyżkę podatków zostanie przeze mnie osobiście wyrzucony”.

Teraz także fundacja CASE, badająca na zlecenie KE, problematykę luki w VAT we wszystkich 27 krajach członkowskich potwierdza, że także w roku 2020, w którym polską gospodarkę dotknęła recesja, nie tylko wzrosły wpływy z VAT o blisko 4 mld zł ale także zmalała luka w VAT o 1-1,5 pkt procentowego w stosunku do roku 2019.

1. Od paru dni w niektórych mediach trwa wręcz „festiwal” ataków na prezesa Orlen S.A Daniela Obajtka, jedna z gazet posługując się nagraniami sprzed 8 lat, sugeruje, że ówczesny wójt Pcimia wydawał więcej niż zarabiał, co więcej miał prowadzić jak to ujęto „z tylnego siedzenia” działalność gospodarczą w sytuacji kiedy pełnił funkcję publiczną.

Powtarzają je od paru dni wszystkie media, które od 5 lat wręcz otwarcie wspierają obecną opozycję, ba niektórzy politycy opozycji w swoistym amoku, ogłaszają na jednym z portali internetowych z dumą „że nie tankują na Orlenie”, sugerując robienie tego samego swoim sympatykom.

Natomiast zarzuty stawiane prezesowi Obajtkowi wydają się dęte, choćby dlatego, że od wielu już lat oświadczenia majątkowe osób sprawujących funkcje publiczne kontrolują właściwe dla ich miejsca zamieszkania urzędy skarbowe, co więcej robi to także CBA i to bardzo wnikliwie szczególnie w sytuacjach, kiedy pojawiają się jakiekolwiek rozbieżności pomiędzy wykazywanymi dochodami, a wydatkami szczególnie o charakterze majątkowym.

2. Mimo to, ataki nie ustają, posłowie Platformy złożyli już wniosek do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez ówczesnego wójta Pcimia i żądają nadzoru nad nim ze strony Prokuratora Generalnego, ba żądają także od ministra Aktywów Państwowych wniosku do Rady Nadzorczej o odwołanie prezesa Obajtka.

Być może powodem nasilenia się tych ataków jest jedna z ostatnich akwizycji dokonanych przez Orlen S.A, w grudniu ubiegłego roku spółka ta podpisała umowę przedwstępną na nabycie 100% akcji koncernu Polska Press od niemieckiego właściciela, który posiada aż 20 z wydawanych w naszym kraju 24 dzienników regionalnych, 120 tygodników lokalnych i około 500 różnego rodzaju witryn online.

Transakcja nie została zakwestionowana przez UOKiK i z dniem 1 marca Orlen S.A. stał się właścicielem tych mediów, co więcej wcześniej przejął czołowego dystrybutora pracy spółkę Ruch i w ten sposób wzmacnia detaliczną część swojej działalności opartą o istniejące stacje benzynowe.

3. Ale jak się wydaje jeszcze poważniejszym powodem do tych ataków, mogą być doskonałe wyniki finansowe koncernu Orlen S.A, a także gwałtowny przyrost sprzedaży oleju napędowego i benzyn od roku 2016, co dobitnie pokazuje rozmiary szarej strefy w tej branży tolerowanej przez cały okres rządów PO-PSL.

Jak poinformował na początku lutego prezes Obajtek w 2020 roku jego koncern mimo kryzysu w gospodarce wypracował blisko 3,4 mld zł zysku netto, a sumarycznie w latach 2016-2020 zysk ten osiągnął kwotę 26,2 mld zł, a więc był blisko 10-krotnie wyższy niż w okresie 8 lat rządów PO-PSL (2008-2015), kiedy wyniósł tylko 2,9 mld zł.

Zwraca uwagę nie tylko ogromny przyrost zysku netto (a więc już po opłaceniu podatku dochodowego) ale także fakt, że w roku w którym polską gospodarkę dotknęła recesja (spadek PKB w kolejnych dwóch kwartałach), a w całym roku 2020 spadek ten wyniósł 2,8%, Orlen osiągnął zysk netto wyższy niż przez 8 lat rządów PO-PSL.

Jednocześnie jak podkreślił prezes Obajtek wynik finansowy EBITDA LIFO (zysk operacyjny+amortyzacja+ odsetki+ wycena zapasów) w tym trudnym czasie 2020 roku sięgnął kwoty 12,1 mld zł, co pokazuje skalę możliwości finansowych koncernu.

4. Ponadto prezes Obajtek zwrócił uwagę na korzyści jakie osiągnął Skarb Państwa w związku z działalnością Orlen S.A, suma podatków jakie koncern odprowadził do budżetu tylko w 2020 roku, sięgnęła kwoty 33 mld zł.

Oznacza to, że podatki, które odprowadził Orlen S.A do budżetu państwa stanowią blisko 10% wszystkich wpływów podatkowych budżetu w 2020 roku (dochody podatkowe zostały zaplanowane w znowelizowanym budżecie na poziomie ok. 380 mld zł).

Te doskonałe wyniki nie biorą się znikąd jak informował prezes Obajtek sprzedaż oleju napędowego koncernu wzrosła w tym okresie o blisko 50%, a benzyn o ponad 30% i nawet przy założeniu, że część tego wzrostu sprzedaży to rezultat rozwoju gospodarki, to jednak jego skala pokazuje także rozmiary szarej strefy w tej branży za rządów PO-PSL i rozmiary „lewych” interesów jakie robiono na paliwach w tamtym okresie.

1. Platforma od 5. lat co jakiś czas próbuje zaprezentować jakieś fragmenty swojego nowego programu wyborczego i zawsze kończy się to niepowodzeniem, nawet sprzyjający jej eksperci i media, nie chcą o nim mówić i pisać, bo zdają sobie sprawę, że jest on mało wiarygodny dla wyborców.

Rzeczywiście Zjednoczona Prawica zawiesiła pod tym względem poprzeczkę bardzo wysoko, po tysiącach spotkań z wyborcami, kiedy partie ją tworzące były w opozycji, w latach 2014-2015 udało się stworzyć ambitny program społeczno-gospodarczy, który po wygranych jesiennych wyborach w 2015, konsekwentnie zrealizowała.

Dzięki temu łatwiej było przekonać wyborców do dania Zjednoczonej Prawicy kolejnych 4 lat na rządzenie ale mimo to w kampanii wyborczej 2019 roku padły kolejne konkretne zobowiązania dotyczące sfery społecznej jak i gospodarki i są one konsekwentnie realizowane, choć pandemia koronawirusa i jej negatywne skutki dla gospodarki i finansów państwa, zapewne tę realizację spowolnią.

2. Większość wyborców została w ten sposób przekonana, że nie wystarczy przygotować ambitne zapisy programowe, muszą być one jeszcze realistyczne, czyli trzeba pokazać źródła z których zostaną one sfinansowane, jednocześnie nie rozsadzając finansów państwa.

Na tym właśnie opierała się wiarygodność programu Zjednoczonej Prawicy, mimo że znalazły się w nim zapowiedzi nowych dużych programów społecznych (jak program Rodzina 500plus), jednocześnie pokazano, że uszczelnienie systemu podatkowego pozwoli na znaczące zwiększenie dochodów budżetowych (w tym dochodów podatkowych) i tym samym pozwoli na ich sfinansowanie, a jednocześnie będzie możliwa poprawa stanu finansów publicznych.

I te ambitne zamierzenia zostały zrealizowane, dochody budżetowe wzrosły aż o 130 mld zł z 290 mld zł w 2015 roku do 420 mld zł w roku 2020, w tym dochody podatkowe o około 90 mld zł.

I właśnie z tych środków były i są finansowane przedsięwzięcia zapowiadane w kampanii wyborczej, a więc nie jak sugeruje opozycja z zaciąganych kredytów, bo jednocześnie w latach 2015-2019 udało się zmniejszyć relację długu publicznego do PKB z 54% do 46%.

3. Platforma prezentując swoje pomysły programowe, zaczęła od tych o charakterze likwidacyjnym, zaproponowała między innymi likwidację: CBA, IPN, urzędów wojewódzkich, a ostatnio także TVP, ich realizacja zapewne dałaby oszczędności ale nie takie, żeby przy ich pomocy sfinansować ambitne programy społeczne, czy gospodarcze.

Co więcej te pomysły likwidacyjne nie przysporzyły tej partii dodatkowych zwolenników, wręcz przeciwnie w badaniach opinii publicznej traci ona poparcie, do tego stopnia, że w niektórych z nich na trzecie miejsce spycha ją konkurentka Polska2050 Szymona Hołowni.

W tej sytuacji Platforma w ostatnią sobotę zdecydowała się na prezentację zamierzeń gospodarczych i społecznych ale okazało się to, kompletnym blamażem zarówno od strony PR-owskiej (między innymi zaprezentowano planszę na której znalazły się dwa hasła „Platforma Obywatelska-Niepewna przyszłość), jak i merytorycznej.

4. Na przykład nowy sztandarowy pomysł Platformy czyli obniżenie na rok stawki VAT do 5% dla branż objętych lock downem jest absurdalny zarówno ze względów merytorycznych jak i niezwykle kosztowny.

Po pierwsze stawki podatku VAT dotyczą towarów i usług, a nie branż i w związku z tym dane przedsiębiorstwo np. hotel, płaci podatek wg. różnych stawek w zależności od tego jaki towar albo usługę nabywa, także swoje różne rodzaje usług, które świadczy, obciąża różnymi stawkami tego podatku.

Po drugie najniższa podstawowa stawka VAT zgodnie z unijnymi przepisami wynosi 15% (podatek ten jest harmonizowany w UE, a więc ma wspólne przepisy dla wszystkich krajów członkowskich) i jej obniżenie do 5% wymagałoby zgody Komisji Europejskiej, a to jest raczej nie możliwe.

Po trzecie niezależnie od tego jakie komplikacje ta propozycja wywołałaby w systemie poboru tego podatku i jakie luki zachęcające do wyłudzeń, by w nim stworzyła, jest to propozycja niezwykle kosztowna.

Przypomnijmy, że wpływy zaplanowane na rok 2021 z tego podatku to blisko 200 mld zł, zakładając, że sektory objęte lockdownem to 15% naszej gospodarki (GUS szacuje, że odpowiadają one za 15% naszego PKB), to oznaczałoby ubytek w dochodach z tego tytułu przynajmniej o 20 mld zł.

5. Te cztery poważne zastrzeżenia do sztandarowej propozycji programowej Platformy, dobitnie pokazują, że program zaprezentowany w ostatnich dniach przez tę partię jest po prostu zbiorem pobożnych życzeń.

To właśnie wysoko zawieszona poprzeczka programowa przez Zjednoczoną Prawicę powoduje, że Platforma (ale także inne partie opozycyjne), są tak bezradne przy tworzeniu swoich nowych programów wyborczych.

1. Tak szumne zapowiadana przez Platformę wczorajsza prezentacja jej programu pt. „ReceptaNaKryzys”, musiała być przygotowywana na kolanie, bo na jednym z pierwszych slajdów, które wyświetlił przewodniczący Borys Budka pojawiło się logo i nazwa Platforma Obywatelska oraz tytuł „Niepewna przyszłość”.

Przepuszczenie przez PR-owców Platformy takiego obrazka, świadczy albo o ogromnym pospiechu przygotowywania tej prezentacji albo kompletnej ignorancji uczestniczących w tym przedsięwzięciu.

Slajd nie zostawia więc złudzeń, powrót do władzy ludzi Platformy, to co najmniej niepewna przyszłość i potwierdziły to propozycje programowe, które przedstawili zarówno przewodniczący Budka jak posłowie Izabela Leszczyna i Sławomir Nitras.

2. Będąc w opozycji łatwo się składa deklaracje szczególnie o charakterze finansowym, ale partia, która rządziła przez 8 lat powinna przynajmniej się orientować jakie skutki finansowe dla budżetu niosą propozycje które składa.

Padło co najmniej kilkanaście propozycji związanych z koniecznością poniesienia dodatkowych wydatków albo też rezygnacji z części dochodów budżetowych ale żaden z prelegentów, nawet się nie zająknął w jaki sposób zostaną one sfinansowane.

Platforma będąc w opozycji już parokrotnie prezentowała pomysły programowe pod hasłem „jak będziemy rządzić, damy wszystko wszystkim” i nigdy nie pokusiła się o pokazanie skąd weźmie na to pieniądze, może ze względu na swoiste „przekleństwo” swojego guru od finansów, ministra Rostowskiego, który w wieczór wyborczy po przegranych przez tę partię wyborach w 2015 roku, wygłosił frazę „pieniędzy nie ma i nie będzie”.

3. Pierwsza z nich to obniżenie na jeden rok stawki podatku VAT z 23% do 5% dla branż dotkniętych skutkami pandemii, niezależnie od tego jakie komplikacje ta propozycja wywołałaby w systemie poboru tego podatku i jakie luki zachęcające do wyłudzeń, by w nim stworzyła, jest to propozycja niezwykle kosztowna.

Przypomnijmy, że wpływy zaplanowane na rok 2021 z tego podatku to blisko 200 mld zł, zakładając, że sektory objęte lockdownem to 15% naszej gospodarki (GUS szacuje, że odpowiadają one za 15% naszego PKB), to oznaczałoby ubytek w dochodach z tego tytułu przynajmniej o 20 mld zł.

Druga propozycja to podniesienie kwoty wolnej od podatku do 10 tysięcy złotych dla wszystkich podatników (teraz wynosi ona 8 tys. ale dla podatników osiągających rocznie 8 tysięcy zł, później sukcesywnie maleje i dla podatników o dochodach przekraczających rocznie 13 tysięcy zł wynosi blisko 3,1 tysiąca zł), czyli tak naprawdę ponad 3-krotnie jej podwyższenie dla większości podatników, to szacunkowy koszt co najmniej 30 mld zł.

Wreszcie rekompensata pracującym studentom w przypadku utraty pracy w wyniku locdownu ich wynagrodzeń za 2 semestry, to szacunkowy koszt także przynajmniej kilku miliardów złotych.

A więc koszt budżetowy tylko 3. pierwszych propozycji programowych Platformy to około 60 mld zł, bez słowa na temat źródeł jego sfinansowania ze strony jej „czołowych ekonomistów”, to po prostu czysta demagogia i skrajna nieodpowiedzialność.

4. Zresztą gdy Platforma proponuje „gmeranie w podatkach”, to powinien być sygnał alarmowy dla każdego odpowiedzialnego Polaka, jak bowiem ustaliła sejmowa komisja śledcza d/s VAT, Platforma przez 8 lat swojego rządzenia odpowiada za przynajmniej 260 mld zł luki w tym podatku.

Potwierdza to rzeczywisty wzrost wpływów do budżetu z tego podatku i to aż o ponad 60 mld zł w ciągu 5 lat rządów Zjednoczonej Prawicy, z 123 mld zł w roku 2015 do 184 mld zł w roku 2020.

Kolejna prezentacja programu Platformy, to raczej nie „ReceptaNakryzys” jak zapowiadają jej „ekonomiści” ale na pewno „PrzepisNaKryzys”, w który zapewne wepchnęliby polską gospodarkę i budżet państwa, gdyby jakimś cudem wrócili do rządzenia naszym krajem.

1. Wczoraj premier Morawiecki i towarzyszący mu ministrowie zajmujący się funduszami europejskimi, przedstawili Krajowy Plan Odbudowy (KPO) zawierający dziedziny i przedsięwzięcia, na które chcemy przeznaczyć do roku 2026 kwotę 58,1 mld euro.

Na tę kwotę składa się prawie 24 mld euro bezzwrotnych dotacji i 34,2 mld euro ewentualnych pożyczek, które mają być wydatkowane w 5. filarach: transformację cyfrową; odporność i konkurencyjność gospodarki; dostępność i jakość systemu ochrony zdrowia; zielona i inteligentna mobilność; zielona energia i zmniejszanie energochłonności.

A więc środki pochodzące z KPO zostaną zainwestowane w przedsięwzięcia z zakresu ochrony zdrowia, transformację w kierunku „zielonej” gospodarki, innowacyjne rozwiązania, przyjazny środowisku transport zbiorowy, a także rozwiązania cyfrowe w wielu dziedzinach naszego życia.

Teraz przez ponad miesiąc, KPO będzie poddany szerokim konsultacjom społecznym i po uwzględnieniu ich ustaleń, zostanie przekazany do 30 kwietnia do Komisji i Rady Europejskiej, a obydwa te gremia będą go zatwierdzały, podobnie jak 26 Planów Odbudowy pozostałych krajów UE.

2. W tej sprawie, a dokładnie w sprawie systemu tzw. zasobów własnych budżetu na lata 2021-2027 (czyli podatków na poziomie unijnym służących do obsługi Funduszu Odbudowy, który ma być utworzony w UE), będzie się wypowiadał także polski parlament.

W związku z zapowiedzią Solidarnej Polski wchodzącej w skład Zjednoczonej Prawicy, że systemu zasobów własnych nie poprze, część mediów i polityków opozycyjnych wyraża obawy, czy polski parlament nie zablokuje powstania Funduszu Odbudowy na poziomie unijnym.

Wydaje się, że takie niebezpieczeństwo w polskim parlamencie istnieje tylko teoretycznie, natomiast całkiem realne jest w  parlamentach tzw. krajów skąpców czyli Holandii, Austrii, Szwecji, Danii i Finlandii.

3. Kraje te bowiem były głównymi przeciwnikami powołania Funduszu Odbudowy opartego o pożyczki dokonane przez Komisję Europejską w kwocie 750 mld euro podczas negocjacji tego projektu latem 2020 roku i dopiero po długich negocjacjach szefowie rządów tych krajów ostatecznie się na to zgodzili (otrzymując często od szefa Rady Michela i kanclerz Merkel -wtedy przewodniczącej prezydencji w UE, prezenty w postaci ulg w składce albo też dodatkowe środki w unijnym budżecie na lata 2021-2027).

Negocjatorzy wykonali podczas rozmów wobec tych krajów i inny poważny gest polegający na wyraźnym zmniejszeniu części dotacyjnej tego Funduszu i powiększeniu jego części pożyczkowej.

Z wyjściowej proporcji 500 mld euro dotacje, a 250 mld euro pożyczki, ostateczna wersja to 390 mld euro to dotacje (przy czym tak naprawdę tylko 312,5 mld euro to dotacje, ponieważ 77,5 mld euro automatycznie zasiliło programy zawarte w budżecie unijnym na lata 2021-2027), a pożyczki to 360 mld euro.

Ale na to na co zgodzili się premierzy 5 rządów wymienionych wyżej krajów, wcale nie muszą się zgodzić parlamenty ich krajów, gdzie panuje przekonanie, że przy pomocy środków z Funduszu Odbudowy np. Włochy i Hiszpania (dwaj najwięksi beneficjenci tego Funduszu), będą spłacać wcześniej zaciągnięte długi.

4. Taka sytuacja wprawdzie nie jest możliwa (jak wspomniałem Plany Odbudowy wszystkich 27 krajów będzie zatwierdzała Komisja i Rada) ale przekonania społeczne trudno będzie zmienić.

Społeczeństwa krajów Północy, najbardziej zamożnych krajów UE, mimo tego, że te właśnie kraje są głównymi beneficjentami integracji europejskiej, są coraz mocniej przekonane, że wspierają „utracjuszy” z Południa i zdecydowanie się temu sprzeciwiają.

Politycy w tych krajach, bardzo często podzielają te poglądy i stąd obawy jak będzie wyglądało głosowanie w parlamentach tych krajów w sprawie Funduszu Odbudowy.

Testem jak wygląda poparcie dla idei Funduszu Odbudowy w tzw. krajach skąpcach, będą wybory parlamentarne w Holandii, które odbędą się już w połowie marca, nie jest w tej chwili jasne czy urzędujący premier Mark Rutte i stojąca za nim większość parlamentarna, utrzymają władzę w tym kraju.