1. W ostatni poniedziałek na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki razem z ministrem finansów Tadeuszem Kościńskim i minister funduszy i polityki regionalnej Małgorzatą Jarosińską- Jedynak ogłosili rozpoczęcie konsultacji społecznych dotyczącej Umowy Partnerstwa na podstawie, której będą wydatkowane środki z polskiej koperty z unijnego budżetu na lata 2021-2027.

Na szeroko rozumianą politykę regionalną, a także transformację energetyczną niektórych regionów Polska otrzymała 76 mld euro z tego 72,2 mld euro z funduszy spójności i 3,8 mld euro z Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji.

Środki te podzielono na 9 programów sektorowych zarządzanych przez poszczególne ministerstwa i 16 programów regionalnych zarządzanych przez marszałków województw, przy czym podobnie jak w poprzedniej perspektywie finansowej na lata 2014-2020, proporcje podziału środków finansowych pomiędzy część rządową i samorządową wynoszą 60% i 40% czyli odpowiednio około 48 mld euro i 28 mld euro.

2. Te 9 programów sektorowych to: infrastruktura i środowisko z największa kwotą 25,1 mld euro z przeznaczeniem na drogi, koleje, transport publiczny i ochronę środowiska; inteligentny rozwój z kwotą 8 mld euro z przeznaczeniem na innowacje, współprace nauki i przedsiębiorców; wiedza edukacja rozwój z kwotą 4,3 mld euro na między innymi naukę, szkolnictwo, sprawy społeczne; Polska cyfrowa z kwotą 2 mld euro z przeznaczeniem na cyfryzację; Polska Wschodnia z kwotą 2,5 mld euro (specjalny program dla województw o najniższym poziomie rozwoju- warmisko-mazurskie, podlaskie lubelskie, podkarpackie, świętokrzyskie, a także tzw. obwarzanek w ramach województwa mazowieckiego obejmujący dawne województwa radomskie, siedleckie, ostrołęckie ciechanowskie i płockie), oraz program sprawiedliwej transformacji z kwotą 4,4 mld euro przeznaczony na transformacje województw górniczych tj. śląskiego, małopolskiego, dolnośląskiego, wielkopolskiego, łódzkiego i lubelskiego.

Pozostałe 3 programy mające już mniejszy ciężar gatunkowy to: Pomoc żywnościowa z kwotą 0,2 mld euro, program Ryby z kwotą 0,5 mld euro i programy Europejskiej Współpracy Terytorialnej z kwotą -0,56 mld euro z przeznaczeniem głownie na współpracę sąsiedzką.

3. Środki na 16 programów regionalnych zostały rozdzielone wg. algorytmu którego podstawowymi kryteriami była liczba ludności i poziom PKB na mieszkańca w poszczególnych województwach.

Z przypadających na 16 programów regionalnych 28 mld euro rozdzielono 75% środków czyli około 21 mld euro, natomiast 25% czyli około 7 mld euro pozostawiono w rezerwie programowej, środki te będą rozdzielane podczas negocjacji kontraktu programowego z poszczególnymi samorządami województw.

I tak województwo dolnośląskie otrzymało -0,87 mld euro; kujawsko-pomorskie-1,48 mld euro; lubelskie-1,77 mld euro; lubuskie-0,74 mld euro; łodzkie-1,63 mld euro, małopolskie-1,54 mld euro; mazowieckie-1,67 mld euro; opolskie-0,76 mld euro; podkarpackie-1,66 mld euro; podlaskie0,99 mld euro; pomorskie-113 mld euro;, ślaskie-2,37 mld euro; świętokrzyskie-1,1 mld euro; warmińsko-mazurskie-1,23 mld euro; wielkopolskie-1,07 mld euro i zachodniopomorskie-1,31 mld euro.

4. Teraz rozpoczynają się konsultacje społeczne dotyczące zarówno programów sektorowych jak i programów regionalnych i to zarówno z samorządami, organizacjami społeczno-gospodarczymi ale także mieszkańcami poszczególnych województw.

Konsultacje odbywają w trybie online, będą trwały do 16 lutego i można się na nie rejestrować na stronie funduszeeuropejskie.gov.pl, tam dostępny jest także ich harmonogram, będą one także transmitowane na kanale You Tube.

1. W tym tygodniu w sejmowej komisji Polityki Społecznej i Rodziny rozpoczynają się prace nad projektem ustawy dotyczącym 14. emerytury, która będzie świadczeniem jednorazowym wypłaconym w terminie wypłaty listopadowych świadczeń.

Zgodnie z projektem pełną 14. emeryturę w wysokości minimalnej emerytury (w 2021 roku minimalna emerytura od marca wyniesie 1250 zł brutto), otrzymają ci świadczeniobiorcy, których świadczenia nie przekraczają 2900 zł brutto.

Emeryci otrzymujący wyższe świadczenia otrzymają także 14. emeryturę ale zgodnie z zasadą „złotówka za złotówkę”, a więc będzie ona pomniejszana o kwotę przekroczenia ponad 2900 zł (np. emeryt otrzymujący emeryturę w wysokości 3100 zł brutto, otrzyma czternastkę w wysokości 1050 zł).

Według minister polityki społecznej i rodziny Marleny Maląg 14. emeryturę otrzyma 9.1 mln świadczeniobiorców, zdecydowana większość z nich bo ok.7,9 mln osób otrzyma wypłatę w pełnej wysokości czyli kwotę 1250 zł brutto.

2. Przypomnijmy, że w lutym 2020 roku została uchwalona ustawa o 13. emeryturze, która od poprzedniego roku jest świadczeniem stałym wypłacanym w marcu i kwietniu każdego roku w wysokości najniższego świadczenia emerytalnego na dany rok (w 2019 roku było to jeszcze świadczenie jednorazowe).

Premier Morawiecki uzasadniał wypłatę 13. emerytury na stałe koniecznością zapewnienia dla tego środowiska udziału w podziale owoców obecnego wzrostu gospodarczego, a także zapłatą za lata wyrzeczeń jakie ponosiło obecne środowisko emeryckie w okresie ostatnich 30 lat transformacji gospodarczej.

Przy okazji wprowadzenia na stałe 13. emerytury rząd podjął decyzję zmiany sposobu waloryzacji emerytur z obowiązującej do niedawna waloryzacji procentowej, na kwotowo-procentową.

Co roku zgodnie z ustawą jest ogłaszany wskaźnik waloryzacji świadczeń emerytalno- rentowych (w roku 2021 waloryzacja świadczeń wyniesie 4,16%) ale jednocześnie minimalna kwota o którą zostanie podniesione świadczenie (w roku 2021 będzie to kwota 50 zł).

3. Przy tej okazji należy przypomnieć, że w ciągu ostatnich 5 lat, rząd Prawa i Sprawiedliwości wprowadził aż 8 nowych korzystnych rozwiązań dotyczących środowiska emeryckiego.

Najważniejszą decyzją było oczywiście obniżenie wieku emerytalnego (60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn), co kosztuje rocznie dodatkowo około 10 mld zł, a także wprowadzenie stałej wspomnianej wyżej 13 emerytury, a w roku 2021 także 14 emerytury.

Wprowadził także podwyższenie kwoty wolnej pod podatku z 3 do 8 tysięcy dla osób o najniższym poziomie dochodów (co objęło także emerytów pobierających niepełne świadczenia), podwyższył najpierw do 1 tys. zł, a od marca 2019 roku do 1,1 tys. zł najniższe świadczenie emerytalne i rentowe, a od marca 2020 do 1,2 tys. zł, wprowadził także wspomniany wyżej kwotowo-procentowy sposób waloryzacji świadczeń na ten rok (o 70 zł dla świadczeń do 2 tys. zł i o ponad 3% emerytur powyżej tej kwoty).

Od 2020 roku środowisko emeryckie skorzysta także na obniżce o 1 punkt procentowy stawki podatku PIT, została ona obniżona z 18% na 17% dla wszystkich podatników, a wiec także i emerytów.

Wprowadzono także tzw. świadczenie mama - 4 plus dla matek, które urodziły i wychowały przynajmniej 4 dzieci (obejmie jak się szacuje ponad 100 tysięcy takich matek, które do tej pory nie miały żadnego świadczenia emerytalnego albo miały świadczenia niepełne).

Rząd realizuje także od 4 lat program leki-75 plus przyznający nieodpłatnie leki osobom powyżej 75 roku życia (w 2018 roku ten program kosztował 0,7 mld zł, w jego ramach wydano seniorom 60 mln opakowań nieodpłatnych leków, a w 2019 na ten cel przeznaczono już 0,8 mld zł, w 2020 roku było to już 1 mld zł, a na rok 2021 przewidziano kwotę 1,2 mld zł).

1. W ostatnią sobotę Donald Tusk jako przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej (EPL), przemawiał zdalnie podczas zjazdu niemieckiej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU), na którym był wybierany jej nowy przewodniczący.

W zjedzie wzięło udział ponad 1 tys. delegatów (głównie zdalnie), a wystąpienie Tuska zostało odtworzone tuż przed głosowaniem na przewodniczącego, którym wybrano Armina Lascheta, premiera Nadrenii Północnej-Westfalii.

Laschet został wybrany spośród 3 kandydatów, mimo tego, że miał silnych konkurentów szefa grupy parlamentarnej CDU/CSU Fridricha Merza i byłego ministra środowiska w niemieckim rządzie Norberta Roettgena ale tylko on miał poparcie odchodzącej ale ciągle mocnej w niemieckiej polityce kanclerz Angeli Merkel.

 

2. Wystąpienie Tuska wygłoszone po niemiecku na tle zdjęcia z Gdańska z zabytkowym żurawiem w tle, było swoistym hołdem złożonym CDU i jej do niedawna przywódczyni Angeli Merkel.

Tusk powiedział między innymi, „że wolność, transparentność, prawda, rozsadek w walce z autorytarnymi tendencjami, korupcją, kłamstwami i populizmem zostały zachowane dzięki CDU” i dodał, że rządy tej partii były „błogosławieństwem” dla całej Europy, także dla wschodnich sąsiadów Niemiec.

Stwierdził także „jeżeli nie przestaliśmy wierzyć, że zjednoczona Europy ma przyszłość i nasze wartości mają sens, to jest dzięki waszej konsekwencji, cierpliwości i przyzwoitości”.

 

3. Po tym swoistym hołdzie dla Niemców pojawiło się sporo komentarzy stwierdzających, że wydźwięk wypowiedzi szefa EPL Donalda Tuska nie przystaje do standardów poważnych polityków.

Jak pisano „można kogoś pochwalić, można wesprzeć, można także podziękować ale wypadałoby jednak to robić w sposób bardziej powściągliwy, a nie taki, który wzbudza zażenowanie”.

Na zjedzie CDU przemawiał także obecnie urzędujący kanclerz Austrii Sebastian Kurz ale jego wystąpienie było zgoła inne, on także dziękował i chwalił CDU ale jego wystąpienie nie sprawiało wrażenia egzaltowanej laudacji.

 

4. Rzeczywiście tego rodzaju wystąpienia, po tym co w ostatnich miesiącach robią Niemcy w UE, kiedy to wręcz ostentacyjnie forsują swoje interesy wbrew solidarności europejskiej, jest szczególnie rażące.

Forsowanie wręcz brutalnymi metodami wsparcia dla dokończenia przez Rosjan gazociągu Nord Stream2 jest tego chyba najbardziej dobitnym przykładem.

W sytuacji kiedy rozszerzone amerykańskie sankcje zablokowały już na ponad rok budowę tego gazociągu tak szkodliwego dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej, Niemcy stają na głowie, żeby umożliwić dokończenie tej budowy.

Ostatnio zdecydowały się nawet powołać fundację (o zgrozo zajmującą się ekologią), która ma nie tylko dostarczać materiały pozwalające na dokończenie tej inwestycji ale ma ona wziąć na siebie wypłatę ewentualnych odszkodowań dla firm, które dotknęłyby wspomniane amerykańskie sankcje.

 

5. Innym przykładem skandalicznych wręcz niemieckich zachowań był zakup dodatkowo 30 mln dawek szczepionek przeciw Covid19, mimo tego, że nie było zgody Komisji Europejskiej na dwustronne negocjacje z producentami szczepionek.

Przypomnijmy, że w II połowie roku Niemcy kierowały pracami Rady Europejskiej i to one zainicjowały rozmowy wszystkich krajów członkowskich o wspólnym unijnym zakupie szczepionek na koronawirusa.

Na tej podstawie KE podjęła działania w tej sprawie i przygotowano strategię nie tylko wspólnych zakupów szczepionek od firm, które już wówczas miały najbardziej zaawansowane badania kliniczne nad wyprodukowanymi przez siebie szczepionkami ale także sposób ich rozdziału proporcjonalnie do liczby ludności.

W ten sposób Niemcy po raz kolejny pokazały, że gdy chodzi o strategiczne z ich punktu widzenia kwestie, nie przejmują się unijną solidarnością, którą odmieniają przez wszystkie przypadki przy innych okazjach, tylko wręcz brutalnie realizują swoje interesy.

A w tym przypadku chodzi przecież o rzeczy fundamentalne, o zdrowie i życie ludzi, co więcej im szybciej jakiś kraj zaszczepi 60-70% swoich obywateli, uzyska odporność zbiorową i wtedy będzie mógł zrezygnować z większości obostrzeń w gospodarce i życiu społecznym.

W takiej sytuacji hołd Tuska dla CDU i Niemców jest po prostu żałosny.

1. Po ostatnim posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej (RPP), prezes NBP Adam Glapiński wziął udział w konferencji prasowej, podczas której mówił o polityce pieniężnej banku centralnego w najbliższych miesiącach.

Potwierdził, że jeżeli sytuacja pandemiczna w Polsce nie ulegnie pogorszeniu i w konsekwencji będziemy mieli do czynienia ze wzrostem gospodarczym, to dalsze łagodzenie polityki pieniężnej jest już mało prawdopodobne.

Na pytanie o ewentualne podwyżki stóp procentowych odpowiedział, że „o ich podwyżkach będzie można myśleć jeżeli dojdzie do całkowitego powrotu do normalności i pojawi się ryzyko, że inflacja trwale przekroczy cel NBP czyli 2,5%” i dodał „przez najbliższe 2 lata nie spodziewałbym się podwyżki stóp”.

Wprawdzie jak stwierdził prezes Glapiński w Polsce jest przestrzeń do kolejnych obniżek stóp procentowych, a w konsekwencji nawet wprowadzenia stóp ujemnych banku centralnego, ale taki scenariusz jest jednak mało prawdopodobny.

2. Prezes Glapiński tłumaczył również powody dla których bank centralny w grudniu  poprzedniego roku podejmował interwencje na rynku walutowym, które miały służyć osłabianiu złotego.

Jak zapewnił „chodziło o zmniejszenie presji na niekontrolowane umacnianie polskiej waluty, która pojawiła się październiku, zapobiegliśmy w ten sposób nieprzewidywalnemu, raptownemu skokowi wartości złotego”.

I dodał „groziła nam niepowstrzymana aprecjacja złotego, której interwencje NBP zapobiegły, jednak bank centralny nie planuje stabilizować notowań złotego na określonym poziomie” (niektórzy członkowie RPP w swoich wypowiedziach sugerowali, że NBP będzie dążył utrzymania kursu euro powyżej 4,50 zł).

Podkreślił, że grudniowe interwencje nie miały na celu zwiększenia wartości rezerw walutowych NBP i w ten sposób poprawienia wyniku finansowego banku centralnego, a więc i wpłaty z zysku do budżetu państwa, dodał że to będzie uboczny skutek i wyraził zdziwienie, że część ekonomistów i dziennikarzy nad tym ubolewa.

3. Prezes NBP skomentował także stan aktywów rezerwowych banku centralnego, podkreślił zwiększenie ich wartości wyrażonej w USD w ciągu ostatnich 5 lat aż o 60%, a także podwojenie krajowych rezerw złota oraz sprowadzenie do kraju dużej ich części.

Jeszcze na koniec 2015 roku wartość aktywów rezerwowych Polski zarządzanych przez NBP wyrażona w walucie euro wyniosła 86,9 mld euro, a wyrażona w dolarach amerykańskich 94,9 mld USD, a na koniec 2020 roku odpowiednio 125,6 mld euro i 154,2 mld USD.

Zasadnicza ich część jest inwestowana w rządowe papiery wartościowe (ponad 70%), w papiery emitowane przez instytucje międzynarodowe oraz agencje rządowe, pozostała część jest utrzymywana w formie lokat w bankach o wysokiej wiarygodności oraz w złocie monetarnym (w ostatnich latach ta część rezerw znacząco wzrosła, NBP ma już ponad 229 ton złota).

4. Jak podkreślił prezes NBP struktura rezerw banku centralnego na koniec 2020 roku przedstawiała się następująco: dolar amerykański -41%, euro-23%, funt brytyjski- 12,5%, dolar australijski -6,5%, korona norweska-4,5% i złoto -9%.

Prezes Glapiński dodał także, że „chciałbym, żeby złoto w jeszcze większym stopniu niż do tej pory znalazło się w naszych rezerwach, w przyszłej kadencji zarządu banku rezerwy złota powinny się podwyższyć z obecnych 9%, co jest średnią światową do 20%, co jest średnią europejską”.

Zdaniem prezesa Glapińskiego wagę złota oraz jego znaczenie dla bezpieczeństwa waluty i systemu finansowego poszczególnych krajów, ujawnił właśnie kryzys związany z pandemią koronawirusa.

1. W ostatnich dniach światowe media obiegła wiadomość, że francuski rząd sprzeciwia się przejęciu handlowej firmy Carrefour przez kanadyjską grupę Couche-Tard, która jest między inni właścicielem stacji paliw Cirkle K.

Mimo tego, że Carrefour czyli największa sieć supermarketów we Francji jest firmą prywatną, to francuski rząd sprzeciwił się tej transakcji powołując się na przepisy o kontroli inwestycji zagranicznych i blokowanie przejęć w sektorze spożywczym.

W uzasadnieniu tej decyzji podkreślono, że chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego kraju, a Carrefour posiadający około 20% francuskiego rynku spożywczego, razem z innymi sieciami handlowymi, zapewnił płynne dostawy żywności podczas kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa.

Kanadyjska spółka wstępnie wyceniła francuską sieć na poziomie około 20 euro za jedną akcję, a całość transakcji była szacowana na około 20 mld USD a więc korzystnie dla sprzedającego, ale rząd zablokował jej przeprowadzenie.

Liberalny prezydent Emmanuel Macron i jego liberalny rząd, okazują się jednak wiedzieć, że kapitał ma narodowość i w związku z tym strategiczne gałęzie gospodarki, chronią przed przejęciami przez zagraniczny kapitał.

2. Natomiast przez wiele lat przemian w Polsce, całe zastępy liberalnych ekonomistów i polityków tłumaczyło nam, że narodowa własność w gospodarce nie ma żadnego znaczenia, wszak przedsiębiorstwa kierują się w swych działaniach kategorią zysku, więc podejmują tylko działania zgodnie z tą logiką.

Już podczas kryzysu finansowego, a w konsekwencji także gospodarczego na świecie, w Europie i w Polsce w latach 2008-2010, okazało się jednak, że tak nie jest i podmioty zagraniczne bardzo często przyjmują logikę działania swojego macierzystego kraju.

Nagle zagraniczne firmy samochodowe mające swoje zakłady w Polsce mimo tego, że były one najbardziej efektywne ze wszystkich rozsianych po Europie, podejmowały decyzje, że to właśnie w nich będzie się ograniczać produkcję i przenosić ją do krajów macierzystych, mimo że wiązało się to z wyraźnym podwyższeniem kosztów wytwarzania.

Zagraniczne centrale banków obecnych w Polsce podejmowały decyzje o wstrzymaniu kredytowania całych branż w naszym kraju, tylko dlatego, żeby osłabić polską konkurencję wobec firm z ich macierzystych krajów.

3. Już wtedy jako obywatele trochę przejrzeliśmy na oczy, choć ówczesny rząd PO-PSL niespecjalnie się tym przejął, prywatyzacja majątku Skarbu Państwa nawet przyśpieszyła, ostatecznie przecież w latach 2008-2015, ta koalicja sprzedała majątku państwowego za blisko 60 mld zł.

Często była to sprzedaż chaotyczna, wręcz pod bieżące potrzeby budżetu państwa, brakowało pieniędzy minister finansów wydawał dyspozycję ministrowi skarbu, a ten nakazywał sporządzenie księgi popytu na kilka procent akcji PZU, PKO.BP czy KGHM albo jakiejś innej spółki należącej do naszych „sreber rodowych”.

Po kilku dniach akcje były już sprzedane, do budżetu wpływało kilka miliardów złotych , poprawiała się jego płynność i czekano do następnej kryzysowej sytuacji, wtedy tego rodzaju operacje powtarzano.

Poprzednia koalicja zostawiała większość spółek skarbu państwa z jego udziałami na poziomie zupełnie minimalnym, pozwalającym zachować większość na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy.

Konsekwencją takiej polityki były między innymi rozpaczliwe wręcz próby ratowania uprzywilejowanej pozycji Skarbu Państwa w spółce poprzez połączenie ją z inną spółką państwową, tylko po to aby podwyższyć udziały i nie dać się wrogo przejąć (tak było z tarnowskim Azotami, kiedy trzeba je było połączyć ze spółką w Puławach, bo groziło im wrogie przejęcie przez rosyjskiego oligarchę Mosze Kantora).

4. Dopiero rządy Zjednoczonej Prawicy zakończyły definitywnie tę bezmyślną wyprzedaż wszystkiego co państwowe, do tego stopnia, że budżety na kolejne lata nie przewidują w ogóle przychodów z prywatyzacji.

Co więcej te rządy decydowały się często na odkupowanie sprzedanego wcześniej majątku, najbardziej spektakularną chyba operacją w tym zakresie, było odzyskanie większościowego pakietu akcji w banku Pekao S.A od ich dotychczasowego włoskiego właściciela.

Wzmacniano także istniejące strategiczne firmy państwowe jak było to w przypadku spółki LOT .S.A, która za rządów PO-PSL była na skraju bankructwa a premier Tusk publicznie mówił, że nie będzie jej ratował tylko dlatego, że to narodowy przewoźnik.

 5. Podczas pandemii koronawirusa dowiedzieliśmy, że to właśnie spółki skarbu państwa przeznaczyły już ponad 60 mln zł ze swoich bieżących budżetów na wsparcie dla placówek ochrony zdrowia z nią walczących, a niestety żaden podmiot zagraniczny się na takie gesty nie zdecydował.

Orlen zaledwie w kilka dni przestawił się na produkcję płynu dezynfekcyjnego, podobne działania podjął także KGHM, niektóre zakłady zadeklarowały przygotowanie maseczek ochronnych, czy też specjalnych kombinezonów.

LOT z kolei realizuje program PowrótDoDomu, zaledwie przez kilka dni dzięki tej akcji przywieziono z całego świata ponad 18 tysięcy Polaków (zadeklarowało chęć skorzystania z tego programu ponad 30 tysięcy Polaków), którzy znaleźli się w trudnej sytuacji, kiedy większość krajów na świecie zamyka swoje granice dla obcokrajowców.

Kilka wiodących spółek Skarbu państwa zostało zobowiązanych do zbudowania szpitali tymczasowych na setki łóżek razem z wyposażeniem, które miałyby przyjmować pacjentów podczas trzeciej fali koronawirusa i z tego obowiązku się błyskawicznie wywiązało (między innymi Orlen i KGHM).

Po raz kolejny w sytuacji zagrożenia tym razem kryzysem pandemicznym potwierdziło się, że kapitał ma narodowość, a polskie państwo może liczyć tylko na podmioty z rodzimym kapitałem.

6. Teraz nawet liberalny rząd francuski pokazuje, że może sprzeciwić się transakcji korzystnej dla prywatnej firmy Carrefour i zablokować sprzedaż sieci jej sklepów kanadyjskiej firmie, uzasadniając to francuskim interesem narodowym.

Liberalni ekonomiści i politycy w Polsce, którzy przez lata udowadniali jak pochodzenie kapitału nie ma znaczenia i jak to państwowa własność powinna nawet za przysłowiową złotówkę być przejmowana przez prywatnych właścicieli, zastanawiająco milczą w takich sytuacjach.