1. Jak poinformował Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) w swoim cyklicznym raporcie World Economic Outlook wzrost gospodarczy w Polsce w 2021 wyniesie 4,6%, podczas gdy dotychczasowa prognoza przewidywała wzrost na poziomie 3,5% (oznacza to podniesienie prognozy wzrostu przez MFW aż o 1,1 pkt proc.).

Z kolei prognoza wzrostu gospodarczego w Polsce na rok 2022, także została skorygowana w górę, wg MFW wzrost PKB wyniesie 5,2% i będzie wyższy od wcześniejszych przewidywań o 0,7% pkt proc. (wcześniej MFW przewidywał, że wzrost ten wyniesie 4,5%).

Fundusz podkreśla, że sprawdzalność tych prognoz jest uzależniona od skali i przebiegu 4 fali pandemii koronawirusa w Europie i na świecie ale spodziewa się, że jeżeli nawet skala zakażeń Covid-19 wzrośnie, to poszczególne kraje jednak nie będą zamykały swoich gospodarek, ze względu na poziom zaszczepienia obywateli.

2. Na początku lipca tego roku prognozy wzrostu gospodarczego dla Polski i innych europejskich krajów, podniósł i to jeszcze bardziej wyraźnie niż MFW, także Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR).

Prognoza wzrostu PKB w Polsce w 2021 roku wg EBOR jest wyższa od tej wcześniejszej aż o 2 pkt proc (PKB ma wzrosnąć o 5%, zamiast wcześniejszych 3%), a w 2022 roku wzrost PKB ma wynieść 4,8%.    

Jednocześnie jak podkreślił EBOR w 2021 roku, Polska będzie jednym z nielicznych krajów europejskich, który nie tylko odrobi spadek PKB z 2020 roku ale w porównaniu z 2019 rokiem jego gospodarka, będzie na plusie wynoszącym 2,2 pkt proc.

3 .Przypomnijmy także, że przewidywany przez niektóre banki aż 11% wzrost PKB w Polsce w II kwartale tego roku, skłonił różne instytucje finansowe (międzynarodowe i krajowe ale także Komisję Europejską), do korekty w górę prognoz wzrostu gospodarczego dla naszego kraju.

Pod koniec czerwca jedna z trzech największych agencji ratingowych - S&P, podniosła prognozy wzrostu PKB dla Polski na rok 2021 z dotychczasowych 3,4% do 4,5% i na rok 2022 z 4,4% do 5,4%.

Także weryfikację w górę swoich wcześniejszych prognoz zaprezentował na początku czerwca polski bank Pekao S.A, według którego PKB w naszym kraju w II kwartale tego roku wzrośnie aż o 11% w ujęciu rok do roku, a w całym 2021 roku wzrośnie o 5,5%.

Z kolei zdaniem analityków tego banku po uwzględnieniu oddziaływania na gospodarkę i sferę społeczną, propozycji rządu Zjednoczonej Prawicy zawartych w Polskim Ładzie, wzrost PKB w 2022 roku, wyniesie przynajmniej 5,6%.

W sytuacji kiedy wzrost PKB w ciągu najbliższych 2 lat będzie wyraźnie wyższy, niż wcześniej prognozowano, także relacja deficytu sektora finansów publicznych do PKB w 2021 roku, będzie na zdecydowanie niższym poziomie i wyniesie 4,4%.

4. Także Komisja Europejska na początku lipca podniosła prognozę wzrostu PKB w Polsce z wcześniejszej wynoszącej 4% w 2021 roku aż do 4,8%, natomiast w 2022 roku ma on wynieść 5,2%.

Należy przy tym zwrócić uwagę, że poziom recesji (spadku PKB) w 2020 roku w Polsce był najniższy w całej UE (tylko -2,7%), co oznacza, że ze względu na tzw. efekt bazy, osiągnięcie aż 4,8% wzrostu PKB, będzie nie lada sukcesem.

Kraje, w których spadki PKB w 2020 roku były dwucyfrowe jak w Hiszpanii, czy wyniosły 8-9% jak we Francji i we Włoszech, właśnie ze względu na efekt bazy, będą miały w 2021 roku prawdopodobnie wyższy poziom wzrostu PKB niż w Polsce.

Optymistyczne prognozy KE dotyczą także kształtowania się bezrobocia w Polsce w latach 2021-2022, ma ono wynieść odpowiednio 3,5% i 3,3%, co oznacza, że przez najbliższe 2 lata będziemy także liderem w UE wśród krajów o najniższym poziomie bezrobocia.

1. W ostatni poniedziałek resort finansów zaprezentował projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych i przepisy towarzyszące, informując jednocześnie, że został on skierowany do konsultacji społecznych.

Chodzi o to aby już we wrześniu, mógł zająć się nim Parlament, tak aby wszystkie te zaproponowane zmiany, korzystne aż dla 23 mln podatników, mogły wejść w życie już od 1 stycznia przyszłego roku.

Jak podkreślił resort proponowane zmiany, to historyczna obniżka podatków i jednocześnie historyczna podwyżka kwoty wolnej w podatku PIT, co spowoduje, że w kieszeniach podatników zostanie przynajmniej 14 mld zł rocznie.

2. W tej nowelizacji ustawy PIT, znalazła się propozycja podwyższenia kwoty wolnej od podatku z obecnych 3,090 zł na 30 tys. zł (a wiec podwyżka blisko 10-krotna), a także podwyższenie kwoty w II przedziale podatkowym, od której podatnicy płacą nie 17% a 32% stawkę PIT, z obecnych 85 tys. zł do 120 tys. zł, a więc o 40%.

Kwota wolna od podatku PIT jest podwyższana pierwszy raz od momentu wprowadzenia tego podatku czyli od ponad 30 lat (poza podwyższeniem kilka lat temu tej kwoty do 8 tysięcy zł dla podatników o najniższym poziomie dochodów), kwota II progu podatkowego jest podwyższana pierwszy raz od 12 lat, a wiec są to zmiany o charakterze wręcz przełomowym.

Zdecydowano także, że zlikwidowana zostanie możliwość odliczania wynoszącego do tej pory 7,75% odpisu składki na ubezpieczenia zdrowotne (NFZ) od podatku, od tej pory wszyscy ubezpieczeni, będą odprowadzali pełną 9% składkę na Fundusz, liczoną od ich wynagrodzenia albo dochodów w przypadku prowadzenia działalności gospodarczej.

3. Do tej pory rząd Prawa i Sprawiedliwości dokonywał sukcesywnych obniżek podatku PIT, między innymi wprowadzono zerową stawkę podatku PIT dla młodych ludzi do 26 roku życia, obniżono także stawkę w I przedziale podatku PIT z dotychczasowej 18% do 17% dla wszystkich podatników, a także jak już wspomniałem podwyższono kwotę wolną z 3090 zł do 8 tys. zł dla osób o najniższym poziomie dochodów.

Proponowane obniżki podatku PIT, są tego rzędu, że zyska albo nie straci na nich aż 90% podatników (czyli około 23 mln), a z kolei na emeryturze bez podatku (do 2,5 tys. zł brutto), zyska ponad 70%  emerytów i rencistów.

Według danych resortu finansów łącznie te zmiany w podatku PIT spowodują, że w kieszeniach podatników tego podatku, zostanie około 14 mld zł (wg. szacunków o tyle mniejsze z tytułu tego podatku mają być dochody budżetu państwa).

Z kolei w związku z innym sposobem rozliczania składki na NFZ dochody Funduszu z tego tytułu wzrosną już w pierwszym roku po wprowadzeniu zmian przynajmniej o 14 mld zł i pozwolą na wzrost nakładów na ochronę zdrowia przekraczający 6% PKB już w 2023 roku i 7% PKB w 2027 roku.

4. Emocje w związku ze zmianami w podatku PIT budzi likwidacja możliwości odliczenia składki na Narodowy Fundusz Zdrowia, co ma być szczególnie niekorzystne dla prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą i osiągających z tego tytułu wysokie dochody.

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom tej grupy przedsiębiorców, resort zaproponował korzystne warunki przechodzenia na opodatkowanie podatkiem dochodowym od osób prawnych (CIT), którego stawka dla małych i średnich firm wynosi tylko 9%.

Ponadto dla tej kategorii przedsiębiorców, zaproponowano zmniejszenie stawek podatku ryczałtowego z dotychczasowych 17% na 14 % i ta obniżona stawka ryczałtu będzie dotyczyła zawodów medycznych (lekarzy, dentystów, pielęgniarek i położnych) oraz inżynierów.

Natomiast dla osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą ze środowiska ITC, a więc informatyków, programistów innych zawodów tej branży, zaproponowano obniżenie stawki podatku ryczałtowego z dotychczasowych 15% do 12%.

1. W poprzednim tygodniu, na stronach rządowych pojawił się projekt rozporządzenia dotyczący etatowej i godzinowej płacy minimalnej w Polsce, które będzie obowiązywało od 1 stycznia 2022 roku.

W związku z tym, że konsultacje wysokości wynagrodzenia minimalnego prowadzone w ramach Rady Dialogu Społecznego (RDS) prowadzone w czerwcu nie przyniosły porozumienia (na proponowaną przez rząd wysokość płacy minimalnej nie zgodzili się przedstawiciele pracodawców), rząd zawarł w rozporządzeniu swoje propozycje w tym zakresie.

Jak już wspomniałem etatowa płaca minimalna od 1 stycznia 2022 roku według propozycji rządu, ma wynosić 3 tys. zł brutto, natomiast godzinowa płaca minimalna 19,6 zł brutto.

2. W stosunku do tegorocznego wynagrodzenia minimalnego, to przyszłoroczne będzie wyższe o 7,1% i według prognozy będzie ono stanowiło 51,4% przyszłorocznego przeciętnego wynagrodzenia.

W tym roku płaca minimalna w naszym kraju wynosi 53% przeciętnego wynagrodzenia, pod względem tej relacji jesteśmy na 3 miejscu w UE, wyprzedzają nas tylko Słowenia i Hiszpania.

W konsekwencji ustawowego wzrostu płacy minimalnej w naszym kraju, w podobnym tempie rośnie także średnie miesięczne wynagrodzenie w gospodarce narodowej, jak podał GUS w I kwartale tego roku w porównaniu z analogicznym kwartałem roku ubiegłego wzrosło ono o 6,6% i wyniosło 5681,56 zł brutto.

3. Coroczny wzrost płacy minimalnej, a także ustanowienie minimalnej płacy godzinowej, to rozwiązania wprowadzone w życie, tuż po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość jesienią 2015 roku.

Przypomnijmy, że rozpoczynaliśmy od płacy w wysokości 1750 zł w 2015 roku, a w roku 2020 wyniosła już 2600 zł (17 zł w wymiarze godzinowym), była więc wyższa aż o 850 zł, czyli blisko o 50%.

Po tej decyzji Rady Ministrów w ciągu 7 lat rządów Prawa i Sprawiedliwości płaca minimalna wzrośnie o 1250 zł, a więc blisko o 72% w stosunku do stanu z 2015 roku, a  minimalna płaca godzinowa blisko 5-krotnie, ponieważ za rządów PO-PSL takiego wynagrodzenia nie ustanowiono, a to obowiązujące na rynku wynosiło wówczas około 5 zł za godzinę.

Gdyby nie negatywne skutki pandemii koronawirusa w polskiej gospodarce, zapewne płaca minimalna w ostatnich dwóch latach rosłaby jeszcze szybciej niż zdecydował rząd, zarówno w odniesieniu do tej płacy na rok 2021 jak i obecnie na rok 2022.

4. Przed pandemią kornawirusa, w sytuacji kiedy polska gospodarka wzrastała w tempie średnio 4% PKB rocznie, były plany aby płaca minimalna już na rok 2020 wynosiła 3 tys. zł brutto, natomiast na koniec tej kadencji parlamentarnej czyli na rok 2023, osiągnęła kwotę 4 tys. zł brutto.

Niestety kilkanaście miesięcy trwającej pandemii, w tym recesja w polskiej gospodarce w roku 2020, mimo że najniższa w UE, spowodowała spadek PKB o 2,7%, co więcej wymagała wsparcia przez państwo, przedsiębiorców i pracowników kwotą już ponad 200 mld zł, aby uratować firmy przed bankructwem, a w konsekwencji związane z nimi miejsca pracy.

Wzrost płacy minimalnej został więc świadomie spowolniony, choć jeżeli pandemia wygaśnie, a gospodarka powróci na szybką ścieżkę wzrostu, możliwy jest powrót do podnoszenia płacy minimalnej, w podobnym tempie jak dokonywano tego przed kryzysem.

Narodowy Bank Polski (NBP), prognozuje, że jeżeli spodziewana 4 fala pandemii nie uderzy zbyt mocno w polską i europejską gospodarkę, to już w tym roku wzrost PKB w naszym kraju może sięgnąć 5%.

Co więcej zdaniem ekonomistów z NBP kolejne 2 lata a więc okres 2022-2023 w naszym kraju mają się charakteryzować ponad 5% wzrostem gospodarczym, a to oznacza, że wzrosty płacy minimalnej na kolejne lata mogą być szybsze niż w latach 2020-2022.

1. Donald Tusk na wiecu zorganizowanym na Długim Targu w Gdańsku, opowiedział ckliwą historyjkę jak to jakaś starsza Pani miała mu powiedzieć na ulicy, krytykując rządy Prawa i Sprawiedliwości, że rząd premiera Morawieckiego wcale nie chce wprowadzać „Polskiego Ładu” tylko „Ruski Ład”.

Tusk wprawdzie się zastrzegł, że takie stwierdzenie, to może przesada ale zaraz dodał, jak się dobrze przyjrzeć, to znalazłoby się wiele działań obecnej władzy, które jego zdaniem prowadzą Polskę na Wschód.

Teraz tym hasłem „Ruski Ład” posługują się czołowi politycy Platformy, którzy w mediach , ale także na spotkaniach z wyborcami, próbują udowadniać jak to polityka realizowana przez rząd premiera Morawieckiego, ma sprzyjać Rosji.

To klasyczne „odwracanie wektorów”, bo to właśnie wiele działań rządu Tuska, a później Ewy Kopacz, było korzystne dla Rosji i to w zasadzie w każdej dziedzinie od spraw zagranicznych do spraw gospodarczych.

2. Najbardziej skandalicznym w tej pierwszej dziedzinie był udział rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa w spotkaniu polskich ambasadorów, zorganizowanym przez ówczesnego ministra Radosława Sikorskiego, na którym ten pierwszy tłumaczył politykę zagraniczną swego kraju i namawiał do jej wspierania.

W tej drugiej dziedzinie przebiły się do świadomości opinii publicznej działania rządu Tuska, dotyczące prób prywatyzacji koncernu Lotos z udziałem firm rosyjskich, próby sprzedaży rafinerii Możejki na Litwie, której właścicielem był Orlen, wreszcie próby przejęcia tarnowskich Azotów przez jednego z rosyjskich oligarchów.

Szczęśliwie wszystkie one skończyły się niepowodzeniem ale głównie ze względu na zdecydowany sprzeciw ówczesnej opozycji w tym głównie Prawa i Sprawiedliwości ale także działań społeczeństwa obywatelskiego, które w przypadku Lotosu zebrało blisko 160 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy „O zachowaniu przez państwo polskie większościowego pakietu akcji grupy Lotos S.A”.

3. Donald Tusk wiosną 2011 roku mówił na konferencji prasowej na terenie koncernu Lotos w Gdańsku „nie ma żadnej ideologicznej przesłanki, by mówić kategorycznie „nie” inwestorom z jakiegokolwiek kraju, także z Rosji, nasi sąsiedzi są również od tego, abyśmy robili z nimi wspólne interesy”.

I rzeczywiście procedura poszukiwania inwestora dla Lotosu się rozpoczęła, podczas swojej wizyty w Warszawie pod koniec 2010 roku prezydent Rosji Dimitrij Miedwiediew, rozmawiał o tym z premierem Tuskiem i prezydentem Komorowskim.

Ofertę złożył rosyjski koncern Rosnieft ale po upublicznieniu tej informacji, wybuchł skandal i w związku z tym, że trwała już kampania wyborcza do jesiennych wyborów parlamentarnych w 2011 roku, rząd z tych działań się wycofał.

Aby jednak zblokować ten pomysł rządu, stworzono inicjatywę obywatelską w sprawie projektu ustawy blokującej taką sprzedaż i w marcu 2012 roku, trafiła ona do Sejmu, Platforma przegrała glosowanie, żeby ją odrzucić, trafiła do stosownych komisji sejmowych ale po blisko rocznych pracach nad nią w styczniu 2013 roku, została jednak zaledwie 2 głosami odrzucona (za odrzuceniem opowiedziało się 224 posłów, 222 było przeciwnych, 1 wstrzymał się od głosu).

Nagłośnienie tej sprawy i nieuchronna kompromitacja Platformy, gdyby ostatecznie zdecydowała się na sprzedaż          Lotosu Rosjanom, spowodowało, że mimo odrzucenia ustawy, rząd Tuska już do prywatyzacji tej firmy nie wrócił.

4. Podobnie było z próbą sprzedaży Możejek, tu ze względu położenie na terytorium Litwy, rafineria kupiona przez Orlen w 2006, pracująca ze stratami, miała zostać sprzedana także Rosjanom.

Rzeczywiście niedługo po nabyciu Możejek przez Orlen, Rosjanie przerwali dostawy ropy rurociągiem i trzeba było ją sprowadzać koleją, w związku z czym, firma przynosiła straty.

Rząd Tuska nie zrobił nic, żeby doprowadzić do odtworzenia dostaw rurociągiem, a coraz częściej zaczęto mówić o sprzedaży Możejek Rosjanom, po dojściu do władzy Zjednoczonej Prawicy, sytuacja firmy uległa radykalnej poprawie, przy wsparciu litewskiego rządu dostawy odbywają dalej koleją ale już po znacznie niższych kosztach, firma odzyskała rentowność, a niedawno nowe władze Orlenu, zadeklarowały kolejne wielomilionowe inwestycje w tę rafinerię.

5. Z kolei przejęcie tarnowskich Azotów przez firmę Acron, rosyjskiego oligarchy Wiaczesława Kantora, miało się odbyć za cichą zgodą Tuska, którą „wylobbowali” u niego były prezydent Aleksander Kwaśniewski i szef doradców ówczesnego premiera Jan Krzysztof Bielecki (tak pisała o tym wówczas Gazeta Polska Codziennie).

Jego firmy zaczęły skupować akcje Azotów, gdy zgromadziły około 12% akcji Tarnowa, wybuchł skandal, ówczesny minister skarbu publicznie zaprzeczył, że jest jakakolwiek zgoda na prywatyzację Azotów i zaczęto się bronić przed jak to nazwano „wrogim przejęciem”.

Ostatecznie połączono tarnowskie Azoty z Azotami w Puławach, podniesiono w ten sposób udziały Skarbu Państwa w całej firmie i Rosjanie wycofali się z prób przejęcia pakietu kontrolnego.

Gdyby więc nie działania Prawa i Sprawiedliwości, wtedy jeszcze jako partii opozycyjnej, a także społeczeństwa obywatelskiego, to Donald Tusk prywatyzując Lotos, Orlen Możejki, czy tarnowskie Azoty, wprowadziłby „Ruski Ład” w polskiej gospodarce.

1. W ostatni czwartek w Sejmie w związku z debatą nad wykonaniem przez rząd budżetu za 2020 rok, prezes NBP prof. Adam Glapiński przestawił sprawozdanie z wykonania polityki pieniężnej, a także sprawozdanie z działalności banku centralnego za ostatni rok.

Poinformował, że ze względu na skutki pandemii koronawirusa dla gospodarek wszystkich państw świata, ich banki centralne podjęły bezprecedensowe działania antykryzysowe, także NBP jako jeden z pierwszy europejskich banków podjął radykalne działania, których celem było wsparcie dla polskiej gospodarki w obliczu pandemii.

W tym kontekście wymienił aż 5 rodzajów działań: obniżenie stóp procentowych, uruchomienie strukturalnych operacji otwartego rynku, obniżenie stopy rezerwy obowiązkowej, udostępnienie bankom komercyjnym kredytu wekslowego, wreszcie w obliczu silnej aprecjacji złotego dokonywał interwencji na rynku walutowym.

2. Przypomnijmy, że od połowy marca 2020 roku, Rada Polityki Pieniężnej (RPP) dokonała aż 3-krotnej obniżki stóp procentowych w wyniku których np. stopa referencyjna zmalała z 1,5% do zaledwie 0,1%, a to w konsekwencji spowodowało zmniejszenie oprocentowania kredytów i zmniejszenie ich kosztów dla przedsiębiorców i gospodarstw domowych z tytułu odsetek jak szacuje NBP o 7 mld zł rocznie.

Z kolei luzowanie polityki monetarnej między innymi poprzez operacje otwartego rynku czyli skup obligacji skarbowych na rynku wtórnym na kwotę ponad 113 mld zł (do końca czerwca 2021 roku wartość skupionych obligacji wyniosła 136 mld zł), co pozwoliło na utrzymanie płynności na rynku obligacji, a tym samym ułatwiło plasowanie na rynku pierwotnym dodatkowych emisji dokonywanych przez ministerstwo finansów, Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) czy Polski Fundusz Rozwoju (PFR).

A te emisje, pozwoliły na finansowanie przez BGK tzw. funduszu covidowego, a PFR- Tarcz finansowych, sumarycznie na kwotę ponad 200 mld zł i środki te przekazano pracodawcom i pracownikom.

Wreszcie podjęcie przez RPP decyzji o obniżeniu stopy rezerwy obowiązkowej o 3 punkty procentowe (z 3,55 do 0,5%) i rekomendowanie przez KNF zniesienia 3% buforu ryzyka systemowego dla banków, stworzyło dodatkową przestrzeń do zwiększenia rozmiarów akcji kredytowej przez banki komercyjne.

3. Prezes NBP poruszył także kwestię wzrostu inflacji, co jest podnoszone często przez polityków opozycji i wyjaśnił, że jej podniesiony poziom ma charakter przejściowy i jest spowodowany przez czynniki, które są poza zakresem oddziaływania banku centralnego (zresztą podniesiony dotyczy w większości państw świata).

Tymi czynnikami są globalny wzrost cen surowców, a także zaburzenia globalnych łańcuchów dostaw, a dodatkowo w Polsce do wzrostu cen przyczyniły się czynniki regulacyjne takie jak zwiększenie opłat za wywóz śmieci wprowadzony przez większość samorządów oraz podwyżki cen prądu ze względu na politykę klimatyczną UE.

Gdyby tych czynników nie brać pod uwagę inflacja w znajdowałaby się dokładnie w celu inflacyjnym czyli w 2020 roku wyniosła 2,5%, w związku z tym że te czynniki będą wygasały, już w przyszłym roku inflacja w Polsce się obniży i będzie poniżej górnej granicy celu inflacyjnego czyli poniżej 3,5%.

4. Prof. Glapiński przypomniał, że za jego prezesury rośnie wyraźnie wartość rezerw banku centralnego na koniec roku 2020 wyniosła ona 126 mld euro (na koniec czerwca 2021 roku ich wartość wyniosła już 134,1 mld euro), a istotną częścią tych rezerw był zasób złota monetarnego, który na koniec poprzedniego roku wyniósł aż 230 ton.

To właśnie dochód związany ze wzrostem wartości rezerw w złocie wyniósł blisko 7 mld zł i był główną składową wyniku finansowego NBP za rok 2020, który wyniósł 9,3 mld zł, z czego aż 8,9 mld zł zostało wpłaconych do budżetu państwa.

Polityka zakupów złota jest przez NBP kontynuowana, choć z oczywistych względów ma ona charakter dyskrecjonalny, ale w najbliższych kilku latach NBP chce jeszcze kupić około 100 ton złota.