1. W cieniu sporu o ostateczny kształt zmian w ustawie o podatku PIT, a więc 10-krotnego podniesienia kwoty wolnej od podatku z obecnych 3 tys. zł do 30 tys. zł, podniesienia II progu podatkowego od którego obowiązuje wyższa stawka podatku PIT (32%) z obecnych 85 tys. zł do 120 tys. zł, a także poziomu obciążenia składką na NFZ przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, Sejm ostatnio przyjął inne ważne projekty ustaw z programu „Polski Ład”.

To były ogromnie ważne głosowania, ponieważ teraz projekty ustaw zostaną skierowane do Senatu i nawet zakładając, że jak to ma w zwyczaju, marszałek Grodzki, przetrzyma je 30 dni, to i tak zostaną powtórnie przyjęte przez Sejm, podpisane przez Prezydenta RP i opublikowane w takim czasie, aby mogły wejść w życie od 1 stycznia przyszłego roku (np. cała procedura w sprawie ustaw podatkowych musi zostać zakończona do końca listopada, aby mogły one wejść w życie od 1 stycznia).

 

  1. Jednym z nich jest projekt ustawy o finansowaniu ochrony zdrowia, przyśpieszający wzrost nakładów na ten sektor do 6% PKB już w 2023 roku i docelowo aż 7% PKB już w 2027 roku.

Będzie to oznaczało, że nakłady na ten cel w 2027 roku, sięgną wręcz astronomicznej kwoty 215 mld zł, a więc będą o blisko 100 mld zł większe niż te które są zaplanowane na rok 2021 (mają wynieść około 120 mld zł).

Tak duży wzrost nakładów na ochronę zdrowia w ciągu najbliższych 6 lat wynika z corocznego przyrostu procentowego składki na ten cel, corocznego wzrostu wartości polskiego PKB ale także innego sposobu rozliczania składki na Narodowy Fundusz Zdrowia przez wszystkich ubezpieczonych wynikający z programu Polski Ład (między innymi brak możliwości odliczenia 7,75% składki od podatku PIT).

 

  1. Z uzasadnienia projektu wynika, że już w 2022 roku, będzie to kwota 133,5 mld zł (128,9 mld zł czyli 5,75% PKB i dodatkowe 4,6 mld zł z programu Polski Ład), w 2023 roku, będzie to kwota 147,9 mld zł (143 mld zł czyli 6% PKB i dodatkowe 4,9 mld zł z Polskiego Ładu).

Z kolei w 2024 roku ma to być kwota 162,7 mld zł (157,5 mld zł czyli 6,2 % PKB i dodatkowo 5,2 mld zł z Polskiego Ładu), w 2025 roku 190,1 mld zł (166,3 mld zł czyli 6,5% PKB i 13,8 mld zł z Polskiego Ładu), w 2026 roku 198,6 mld zł (175,3 mld zł czyli 6,8% PKB i dodatkowo 23,3 mld zł z Polskiego Ładu) i wreszcie w 2027 roku 215,1 mld zł (184,4 mld zł czyli 7% PKB i dodatkowo 30,7 mld zł z Polskiego Ładu).

A więc sumarycznie w ciągu najbliższych 6 lat do systemu ochrony zdrowia trafi dodatkowo z tytułu procentowego wzrostu składki oraz wartości PKB około 65 mld zł oraz kolejne 83 mld zł z Polskiego Ładu, czyli łącznie około148 mld zł.

 

  1. Sejm przyjął także projekt ustawy o tzw. rodzinnym kapitale opiekuńczym, a więc o dodatkowym wsparciu dla rodzin wychowujących więcej niż jedno dziecko w wieku od 12 do 36 miesięcy.

Rodzinom tym będzie przysługiwało dodatkowe nieopodatkowane wsparcie w wysokości 500 zł przez 24 miesiące albo 1 tys. zł przez 12 miesięcy na każde drugie i kolejne dziecko.

Rząd zawarł już w projekcie budżetu na 2022 rok dodatkową kwotę około 3 mld zł i w związku z tym pokazuje opozycji, iż chce, żeby prace legislacyjne były prowadzone tak, aby wspomniana ustawa została przyjęta w tym roku i zaczęła obowiązywać od 1 stycznia przyszłego roku.

 

  1. Zostały również przyjęte przez Sejm dwa projekty związane z mieszkalnictwem dla ludzi młodych: mieszkanie bez wkładu własnego z możliwością umarzania wynoszącego 100 tys. kredytu w zależności od liczby dzieci w rodzinie, a także zmiany w przepisach umożliwiające budowanie własnych domów do 70 m2 bez formalności.

Dokonana została także nowelizacja ustawy o dochodach jst, w której jest zawarte przejściowe dodatkowe wsparcie dla samorządów (otrzymają jeszcze w tym roku wg określonego algorytmu kwotę łącznie w wysokości 8 mld zł na dofinansowanie wydatków bieżących w całym 2022 roku, a więc kwotę o 1 mld zł większą od przewidywanych uszczupleń z tytułu obniżki PIT).

Z kolei wsparcie proinwestycyjne to wprowadzenie już od przyszłego roku w ramach subwencji ogólnej, nowej subwencji rozwojowej, opartej o zobiektywizowany algorytm, która wzmocni możliwości inwestycyjne samorządów.

Ponadto wprowadzone zostaną docelowe rozwiązania stabilizujące, tzn. gwarantowanie przez rząd, że wpływy z PIT i CIT w danym roku nie będą mogły być niższe niż te z roku ubiegłego, przekazywanie samorządom, każdej 1/12 wpływów z obydwu podatków w wysokości prognozowanej w budżecie, wreszcie oparcie tzw. janosikowego, którym są obciążone najbogatsze samorządy, na dochodach z roku bieżącego, a nie z lat poprzednich jak było do tej pory.

A więc w niewiele ponad 100 dni od daty ogłoszenia „Polskiego Ładu”, zostały przyjęte przez Sejm wszystkie ustawy umożliwiające wejście w życie 10 najważniejszych projektów z tego programu.

  1. W ostatni piątek Główny Urząd Statystyczny (GUS) ogłosił w komunikacie, że przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej w sierpniu wyniosło 5843,75 zł (brutto) i w ujęciu rok do roku wzrosło aż o 9,5% (chodzi o wynagrodzenia w przedsiębiorstwach zatrudniających powyżej 9 pracowników).

Oznacza to najwyższą dynamikę przeciętnego wynagrodzenia od 13 lat (od III kwartału 2008) roku i mimo podwyższonej inflacji, która w sierpniu w ujęciu r/r wyniosła ok. 5,5%, oznacza to 4 % wzrost realnego wynagrodzenia.

Jak wyjaśniają analitycy między innymi banku PKO BP tak wysoki wzrost przeciętnego wynagrodzenia w sierpniu to przede wszystkim efekt niskiej bazy z sierpnia poprzedniego roku, ale także wysokiego wzrostu gospodarczego (w II kw. wzrost PKB przekroczył 11%) i w związku z tym rosnącego zapotrzebowania na pracę.

 

  1. Jednocześnie jak poinformował GUS przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było wyższe o 0,9% w ujęciu rok do roku i wniosło 6352,0 tys. pracowników, co oznacza, że wróciło ono do stanu sprzed kryzysu wywołanego pandemia Covid19.

Te dobre dane GUS dotyczące wzrostu płac, a także wzrostu zatrudnienia w Polsce, potwierdzają dane Eurostatu, dotyczące kształtowania się bezrobocia w naszym kraju w lipcu tego roku.

Z komunikatu europejskiego urzędu statystycznego, który ukazał się na początku września, wynika że Polska na koniec lipca 2021 roku, była wśród 4 krajów Unii Europejskiej o najniższym poziomie bezrobocia.

Według Eurostatu stopa bezrobocia w Polsce na koniec lipca 2021 roku, ustalana tzw. metodą BAEL (opartą na aktywności ekonomicznej ludzi w wieku zdolności do pracy), wyniosła tylko 3,4% i była o 0,2 punktu procentowego niższa niż czerwcu tego roku.

Polska była przez 4 pierwsze miesiące tego roku liderem wśród krajów o najniższym poziomie bezrobocia w UE, a przez kolejne 3 miesiące znajduje się w pierwszej czwórce takich krajów (po Czechach, Holandii i Malcie), a w liczbach bezwzględnych według wspomnianej metody BAEL, bezrobocie na koniec lipca w naszym kraju oscylowało wokół 500 tys osób.

Z kolei wg GUS stopa bezrobocia mierzona jako odsetek bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wobec całej ludności cywilnej aktywnej zawodowo, na koniec lipca 2021 roku wyniosła 5,8% i była niższa o 0,3 punktu procentowego niż lipcu 2020 roku.

 

  1. Te optymistyczne informacje z polskiej gospodarki powodują, że międzynarodowe i krajowe instytucje finansowe weryfikują zdecydowanie w górę prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego w Polsce.

W ostatnich dniach najbardziej optymistyczną prognozę dotyczącą wzrostu gospodarczego w Polsce przedstawiła agencja ratingowa Fitch, która podniosła prognozę wzrostu PKB w Polsce z dotychczasowych 4,4%, aż do 5,7%.

Jak podkreślili analitycy agencji, polska gospodarka zanotowała bardzo mocne odbicie w II kwartale wynoszące aż 11,1% i w konsekwencji, jako jednak z nielicznych europejskich gospodarek, odbudowała już teraz, poziom swojego PKB sprzed pandemii koronawirusa.

 

  1. Trochę niższy poziom wzrostu na ten rok dla Polski niż agencja Fitch, przewiduje Prezes NBP Adam Glapiński.

Ostatnio udzielił on obszernego wywiadu dla programu I Polskiego Radia, podczas którego poinformował, że jak wynika z ostatnich prognoz banku, wzrost gospodarczy w Polsce w 2021 roku wyniesie 5% PKB, ale  w roku 2022 aż 5,4% PKB.

Podkreślił, „że to będą dwa lata, w których dokonamy kolejnych kroków zbliżających nas do zachodnioeuropejskiej zamożności”, co będzie szczególnie widoczne w sytuacji kiedy gospodarki krajów Europy Zachodniej, będą się jednak rozwijały dużo wolniej.

Podkreślił także, że mimo tego wysokiego wzrostu gospodarczego, co jest szczególnie ważne z punktu widzenia NBP, „polska gospodarka jest doskonale zrównoważona, że jest relacja pomiędzy poszczególnymi kategoriami, że one rosną mniej więcej równolegle”.

  1. Platforma pod kierownictwem Donalda Tuska, zdecydowała się zorganizować chyba po raz pierwszy swoją konwencję partyjną w mieście powiatowym -Płońsku, chcąc w ten sposób zasugerować, że teraz już będzie broniła interesów takich właśnie miast i ich mieszkańców, o których przez ponad 30 lat swego istnienia, nie pamiętała.

To próba „zatarcia śladów” po 8 latach rządów PO-PSL, w czasie których likwidacja tzw. Polski powiatowej, realizowana była pełną parą, zamykano komisariaty policji, szkoły, oddziały poczty, prywatyzowano, a później likwidowano szpitale, likwidowano połączenia autobusowe i kolejowe, a emigrację za granicę setek tysięcy młodych Polaków z tych terenów, uznawano za bardzo dobry instrument ograniczania bezrobocia.

Gdyby jeszcze przy tej okazji Donald Tusk, przedstawił jakiś konkretny program dla takich miast i terenów wiejskich ale niestety tak się nie stało, zabrakło pomysłów, a może „serca”, żeby taki program przygotować (przecież to czołowy polityk Platformy w restauracji u Sowy i Przyjaciół, zawołał „ch.. z tą Polską Wschodnią”).

 

  1. Tak naprawdę konwencja w Płońsku stała się jednak okazją do swoistego wyprania „brudów” Platformy, których się nazbierało i to ze szczególną intensywnością, po przejęciu przez Tuska, kierownictwa Platformy.

Konwencja zaczęła się od ceremonii powitania chlebem, czynienia na nim znaku krzyża, o czym Donald Tusk sobie przypomniał, (tak robiła jego matka), aby podkreślić chrześcijańskie korzenie Platformy.

Tusk chciał zatrzeć skandal jaki wywołał czołowy polityk Platformy Sławomir Nitras, pod koniec sierpnia na Campusie Trzaskowskiego, mówiąc o konieczności „opiłowania” katolików z przywilejów jakie ponoć w Polsce mają i straszenia ich, że już niedługo będą mniejszością.

Wtedy tej wypowiedzi słuchał marszałek Senatu, prof. Grodzki i nie było z jego strony żadnej reakcji, zresztą nie zareagował na tę skandaliczną wypowiedź, także organizator Campusu, wiceprzewodniczący Platformy Rafał Trzaskowski.

Dopiero po blisko 3 tygodniach, trzeba było zorganizować konwencję partyjną, podczas której, przywołując wartości chrześcijańskie, można było wysłać sygnał do działaczy partyjnych, że z tym „opiłowywaniem” katolików, to jednak trochę za wcześnie.

Być może przypomnienie o chrześcijańskich korzeniach Platformy, dotrze także do posłanki Jachiry, która na jednym z portali społecznościowych tuż po beatyfikacji, nazwała prymasa Stefana Wyszyńskiego „faszystą” i „antysemitą”.

 

  1. Tusk musiał „wyprostować” także swoich „zadymiarzy” z polsko- białoruskiej granicy posłów: Jońskiego, Szczerbę, Sterczewskiego, znowu posłankę Jachirę, którzy przez wiele dni absorbowali uwagę polskiej Straży Granicznej, uczestnicząc w konflikcie hybrydowym zaprogramowanym przez Łukaszenkę.

Napominał swoich granicznych „ekstremistów”, że „Polacy kiedy pada słowo, granica, terytorium, państwo polskie, to trzymają kciuki za Straż Graniczną i Wojsko Polskie” i szkoda, że to napomnienie przyszło tak późno.

Gdyby Tusk nad swoimi posłami zapanował wcześniej, to reżim Łukaszenki nie dysponowałby tyloma propagandowymi materiałami filmowymi, pokazującymi jak to w Polsce posłowie opozycji walczą o los biednych imigrantów z Afganistanu, a rządzący są pozbawieni jakichkolwiek cech ludzkich.

 

  1. No i na koniec wystąpienia Tuska musiał być spory fragment poświęcony Polexitowi, do którego nieuchronnie dąży rząd premiera Morawieckiego i prezes Kaczyński, a Tusk i Platforma się temu przeciwstawiają.

Tusk jest jednak specjalistą nie od blokowania wyjścia z UE, a raczej o działań, które temu sprzyjają, nie ulega bowiem żadnej wątpliwości, że jego działania realizowane zresztą z inspiracji niemieckiej, bardzo wydatnie przyczyniły się do opuszczenia UE przez W. Brytanię.

Tusk jako ówczesny przewodniczący Rady Europejskiej w zdecydowany sposób do Brexitu  się przyczynił, osłabiając bardzo poważnie gospodarczą, społeczną i militarną siłę UE (wyjście W. Brytanii z UE gospodarczo to tak jak wyjście 19 krajów od małych takich Malta i Cypr po średnie takie jak Irlandia, Dania i Austria, a w UE zostałyby tylko Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania, Holandia, Szwecja, Polska i Belgia).

 

  1. Najbezpieczniej dla UE byłoby, gdyby Tusk w sprawie kolejnych exitów raczej się nie wypowiadał, a najlepiej nie podejmował w takich sprawach żadnych działań, bo poważne konsekwencje jego „sukcesu” w tym zakresie, UE będzie ponosić przez wiele lat.

A swoją drogą organizowanie kosztownego partyjnego eventu, aby publicznie wyprać „brudy”, których w kierowanej przez siebie partii nazbierało się w ostatnich tygodniach, to jest jednak odważne pociągnięcie i chyba spory nowy wkład do nauk politologicznych.

  1. Wczoraj w Sejmie po rozpoczęciu prac nad projektem zmian w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT), posłanka Izabela Leszczyna w imieniu Koalicji Obywatelskiej złożyła wniosek o odrzuceniu tego projektu w I czytaniu.

Jak wyjaśniał podczas debaty wiceminister finansów Jarosław Sarnowski projekt zmian jest korzystny dla co najmniej 18 mln podatników, ponad 5,6 mln kolejnych nie odczuje zmian (a więc razem będzie to aż 23,6 mln podatników czyli 88,4% wszystkich), blisko 2,2 mln (8,2%) odczuje stratę do 200 zł miesięcznie, wreszcie 0,9 mln kolejnych (3,4%), dołoży do systemu ochrony zdrowia powyżej 200 zł miesięcznie.

Dzięki tym zmianom w kieszeniach ponad 18 mln podatników zostanie przynajmniej 16,5 mld zł (wcześniej szacowano je na 14 mld zł) ale po zmianach korzystnych dla przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą ten szacunek zwiększył się o 2,5 mld zł.

 

  1. Przypomnijmy, że w nowelizacji ustawy PIT, znalazła się propozycja podwyższenia kwoty wolnej od podatku z obecnych 3,090 zł na 30 tys. zł (a wiec podwyżka blisko 10-krotna), a także podwyższenie kwoty w II przedziale podatkowym, od której podatnicy płacą nie 17% a 32% stawkę PIT, z obecnych 85 tys. zł do 120 tys. zł, a więc o 40%, co oznacza, że o połowę zmniejszy się liczba podatników płacących podatek według podwyższonej stawki 32% (jest więc dodatkowe wsparcie dla osiągających średnie dochody).

Kwota wolna od podatku PIT jest podwyższana pierwszy raz od momentu wprowadzenia tego podatku czyli od ponad 30 lat (poza podwyższeniem kilka lat temu tej kwoty do 8 tysięcy zł dla podatników o najniższym poziomie dochodów), kwota II progu podatkowego jest podwyższana pierwszy raz od 12 lat, a wiec są to zmiany o charakterze wręcz przełomowym.

Zdecydowano także, że zlikwidowana zostanie możliwość odliczania wynoszącego do tej pory 7,75% odpisu składki na ubezpieczenia zdrowotne (NFZ) od podatku, od tej pory wszyscy ubezpieczeni, będą odprowadzali pełną 9% składkę na Fundusz, liczoną od ich wynagrodzenia, natomiast przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą będą odprowadzali składkę na NFZ wg. jednego z trzech sposobów, w zależności od formy opodatkowania, którą wcześniej wybrali.

 

  1. Przypomnijmy także że głównym problemem zgłaszanym podczas konsultacji społecznych projektu ustawy dotyczącego zmian w podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT), była wysokość składki na NFZ dla przedsiębiorców, którzy wybrali tzw. liniowy PIT, ryczałt albo kartę podatkową.

Rząd najpierw w projekcie zaproponował obciążenie w wysokości 9% osiąganego dochodu, a więc w identycznej wysokości jaką płacą pracownicy zatrudnieni na podstawie umowy o pracę, teraz ustalono, że ta składka będzie wynosiła 4,9%, przy czym przedsiębiorcy mający dochody do 6 tys. zł będą ją płacili w wysokości 270 zł.

Z kolei dla przedsiębiorców ryczałtowców podstawa składki zdrowotnej wyniesie 60% średniego wynagrodzenia w gospodarce przy rocznych przychodach do 60 tys. zł, 100% przy rocznych przychodach do 300 tys. zł i 180% przy rocznych przychodach powyżej 300 tys. zł.

Natomiast składka zdrowotna dla przedsiębiorców opodatkowanych wg. karty podatkowej wyniesie 9% ale liczone od minimalnego wynagrodzenia, a nie średniego wynagrodzenia w gospodarce jak proponowano do tej pory.

 

  1. Jednocześnie rząd zaproponował rozwiązania uszczelniające pobór podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) dotyczące dużych firm, spółek kapitałowych i podatkowych grup kapitałowych, które wykazują straty, lub dochód niższy niż 1% przychodu (rozwiązanie podobne do obowiązującego w USA).

Spółki takie zostaną opodatkowane stawką 0,4% przychodów firmy i 10% wartości dochodów pasywnych spółki (czyli odsetki, zyski giełdowe, dochody z wynajmu nieruchomości), przy czym podatkiem tym nie będą objęte firmy ponoszące realne wydatki inwestycyjne w Polsce.

Ponadto od tak naliczonego dodatkowego obciążenia podatkowego, będą odliczane kwoty odprowadzonego podatku dochodowego od osób prawnych (CIT), aby nie było posądzeń naszego kraju, że dochody dużych firm są podwójne opodatkowane.

Według szacunków przeprowadzonych przez rząd dochody budżetowe z tego dodatkowego obciążenia podatkowego od wielkich korporacji wyniosą przynajmniej 2 mld zł rocznie, choć będzie on dotyczył zaledwie kilu procent spółek kapitałowych.

 

  1. I na koniec powtórzmy, propozycje korzystne dla 18 mln podatników, neutralne dla kolejnych 5,6 mln podatników (razem blisko 90% wszystkich podatników), Platforma zaproponowała ich odrzucenie w I czytaniu.

Jednocześnie Platforma popiera protestujących pracowników ochrony zdrowia, którzy zorganizowali tzw. białe miasteczko pod Kancelarią Premiera i żądają między innymi 3-krotnego podwyższenia płac, co jak szacuje ministerstwo zdrowia miałoby kosztować dodatkowo około 100 mld zł rocznie (w tym roku wydamy na ochronę zdrowia ok 120 mld zł).

Ten absurdalny wniosek Posłów Platformy został wprawdzie odrzucony przez większość rządową, ale fakt, że Platforma zdecydowała się go złożyć, świadczy o tym, że chyba kompletnie straciła polityczny instynkt.

  1. W ostatnią środę przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przez blisko godzinę przestawiała w Parlamencie Europejskim informację o stanie Unii Europejskiej i jak można się było spodziewać , było to wystąpienie łatwe i przyjemne.

Nawet walka z kryzysem zdrowotnym i gospodarczym spowodowanym przez pandemię Covid19, była jej zdaniem w ciągu ostatniego roku sukcesem Unii Europejskiej, choć gołym okiem było przecież widać, że przez pierwsze miesiące tego kryzysu, to był zupełny chaos, a sprawa zakupu szczepionek przez KE, otarła się wręcz o skandal.

Także wychodzenie z kryzysu gospodarczego, mimo ogromnej pomocy publicznej zastosowanej przez poszczególne kraje członkowskie, nie będzie ani proste ani łatwe, a do końca tego roku większość krajów UE nie osiągnie poziomu PKB z końca 2019 roku (tu chlubnym wyjątkiem jest Polska, której udało się to osiągnąć już po II kwartale tego roku).

 

  1. Chyba ku zaskoczeniu europosłów z polskiej opozycji, przewodnicząca KE dwukrotnie wymieniła Polskę i to w bardzo korzystnym kontekście (żaden inny kraj nie został wymieniony więcej razy).

Mówiąc o działaniach korzystnych dla ochrony klimatu, stwierdziła, że UE jest największym na świecie producentem autobusów elektrycznych, a liderem w pod tym względem w Europie jest właśnie Polska.

Po raz drugi Polska została wymieniona podczas omawiania sytuacji na granicach zewnętrznych UE, przewodnicząca podkreśliła, że to właśnie nasz kraj razem z Litwą i Łotwą zmaga się z wojną hybrydową jaką prowadzi reżim Łukaszenki, wysyłając na granicę kolejne grupy nielegalnych emigrantów.

Podkreśliła, że te trzy kraje mają pełne wsparcie Komisji w sprawie ochrony swoich granic, a jednocześnie zewnętrznej granicy UE i poparcie nawet dla rozwiązań ograniczających prawa obywatelskie jak stany nadzwyczajne (w Polsce stan wyjątkowy na wschodniej granicy), jeżeli pozwalają one na poprawę skuteczności w tym zakresie.

 

  1. Przewodnicząca KE zwracała uwagę na wyzwania stojące przed UE, uwypuklone przez pandemię koronawirusa, jak konieczność przenoszenia produkcji z Azji do Europy, w tym kontekście wymieniła leki i czipy tle tylko, że o tym mówiła już w ubiegłorocznym lipcowym wystąpieniu o stanie UE i przez ponad rok , Komisja nic w tym zakresie nie uczyniła, żeby choćby stworzyć warunki do takich przenosin.

Zupełnym milczeniem przewodnicząca pominęła relacje UE-Rosja, w tym agresywne działania Rosji także na terenie UE (choćby morderstwa swoich obywateli przez rosyjskie służby specjalne na terenie krajów UE), wsparcie udzielane przez ten kraj reżimowi Łukaszenki, czy działania w energetyce.

To właśnie monopolistyczne zachowania Rosji, doprowadziły do gwałtownego wzrostu cen gazu, co więcej Rosja podejmuje działania, które prowadzą do obniżenia jego zapasów i w ten sposób tworzy zagrożenie, że może go zabraknąć w Europie jeszcze tej zimy.

Są to wyraźne działania aby wręcz zmusić UE do szybkiego zalegalizowania gazociągu Nord Stream2, mimo tego, że powinien on podlegać III pakietowi energetycznemu, a więc przynajmniej na odcinku niemieckim, powinny mieć do niego dostęp także firmy inne niż Gazprom.

 

  1. Ursula von der Leyen nie ustosunkowała się także do często podnoszonych na form PE kwestii wychodzenia przez Komisję poza przyznane jej przez Traktaty kompetencje.

Do niedawna te kwestie były podnoszone przez europosłów z Polski i Węgier, teraz zgłaszają je także europosłowie i politycy z innych krajów, choćby ostatnio poruszył ją publicznie Michel Barnier, kiedyś unijny komisarz, niedawno jeszcze negocjator umowy „rozwodowej” UE-W. Brytania, a teraz kandydat na prezydenta Francji.

Chyba zupełnie makiawelicznie na koniec swego wystąpienia, przewodnicząca KE powołała się na jednego z założycieli Wspólnot Europejskich Roberta Schumana, który budował je w oparciu o wartości chrześcijańskie, o czym teraz możemy tylko pomarzyć.

A więc wystąpienie łatwe i przyjemne, ale rzeczywistość europejska jednak bardzo mocno skrzeczy i 20 miesięcy pracy przewodniczącej von der Leyen, tylko w niewielkim stopniu to poprawiło.