Makiaweliczne expose Donalda Tuska

 

 

  1. Wczoraj premier Donald Tusk wygłosił blisko 2-godzinne expose, było w nim bardzo dużo słów, ale jednak bardzo mało konkretów. Ponadto blisko 200 posłów zadało Tuskowi wiele pytań, ale ten najpierw zapowiedział, że odpowie na nie wszystkie, by pod koniec dnia oświadczyć, ze jednak odpowie na nie na piśmie. Już na początku expose zaczął od tego, że zależy mu na budowaniu wspólnoty Polaków, by natychmiast przejść do cytowania listu Piotra Szczęsnego, który zginał w listopadzie 2017 roku śmiercią samobójczą na pl. Defilad w Warszawie. Już wtedy lekarze specjaliści wystosowali specjalny list adresowany do polityków, aby zachowania samobójczego nie wykorzystywać w bieżącej polityce, ponieważ powoduje wzajemne oskarżenia i konflikty, a może także przyczynić się do naśladowania tej tragicznej śmierci. Ta sytuacja pokazała jak makiaweliczne podejście do uprawiania polityki ma w dalszym ciągu Donald Tusk, mimo tego, że od wielu miesięcy on i inni politycy Platformy w ramach tzw. polityki miłości, noszą na piersiach biało-czerwone serduszka, przypominając tą samobójczą śmierć, próbował obarczyć odpowiedzialnością za nią rządzące wówczas Prawo i Sprawiedliwość.

 

  1. Później było jeszcze cytowanie słów Jana Pawła II, choć w szeregach nowej większości koalicyjnej znajdują się posłanki Joanna Scheuring -Wielgus i Klaudia Jachira, które wspólnie po wielokroć publicznie zapowiadały „odjanieniepawlenie” pomników, ulic i budynków użyteczności publicznej, a pierwsza z nich, jak donoszą media, ma być nawet wiceministrem w resorcie kultury i sztuki. Ba wśród kandydatów na ministrów konstytucyjnych, premier Tusk wymienił posła Sławomir Nitrasa, który ma być ministrem sportu i turystyki, a jakiś czas temu na Campusie Trzaskowskiego, zapowiedział „opiłowanie” katolików. Nagrodzenie przez Tuska tak kontrowersyjnego posła, który grozi większości Polaków będących katolikami, stanowiskiem ministra konstytucyjnego, jest kolejnym potwierdzeniem prowadzenia przez niego makiawelicznej polityki, w tym w szczególności po jego powrocie z Brukseli.

 

  1. Konkretów w wystąpieniu Tuska było bardzo niewiele, wymienił on wprowadzenie podwyżki płac dla nauczycieli o 30%, dla pracowników sfery budżetowej o 20%, uruchomienie tzw. babciowego w II połowie roku, czy dwukrotnej waloryzacji rent i emerytur, ale pod warunkiem utrzymującej się wysokiej inflacji w całym 2024 roku, ale w przypadku żadnej z tych propozycji, nie padły wyjaśnienia skąd będą pochodziły środki finansowe na ich realizację. To zadziwiająca postawa premiera, bowiem te propozycje, to wydatki idące w miliardy złotych, w tym te związane z podwyżkami płac, czy emerytur to dodatkowe dziesiątki miliardów złotych. Tych pieniędzy nie ma w projekcie budżetu i trudno je będzie znaleźć, skoro kandydat na ministra finansów mówi wprost, że musi zatrzymać wprowadzenie zerowej stawki VAT na żywność, bo musi zbierać pieniądze na podwyżki pałac dla nauczycieli, przy czym w przypadku przywróceniu 5% stawki VAT na żywność na pół roku to dodatkowe wpływy rzędu około 6 mld zł, a na podwyżki płac dla nauczycieli potrzeba przynajmniej 25 mld zł.

 

  1. Brak konkretów w expose Tuska, to wynik ogromnego zróżnicowania programowego partii politycznych wchodzących w skład nowej koalicji, co widać zresztą było jeszcze przed powstaniem rządu Tuska, w związku z trzema rządowymi projektami ustaw dotyczącymi zerowej stawki VAT na żywność, wakacjami kredytowymi i zamrożeniem cen prądu, gazu i ciepła systemowego. Przypomnijmy, że rząd premiera Morawieckiego jeszcze w listopadzie złożył w Sejmie te trzy projekty ustaw, niezwykle ważne z punktu widzenia zasobności portfeli zwykłych ludzi. Wprawdzie ta ostatnia po skandalu z tzw. częścią wiatrakową, a także skandalu związanego z udziałem w pracach komisji sejmowych niezgłoszonych wcześniej lobbystów, w mocno zmienionej formie i tylko na pół roku, została uchwalona, ale dwie pozostałe ciągle oczekują w ponoć „zlikwidowanej” zamrażarce. Projekt ustawy o wakacjach kredytowych został skierowany do komisji finansów publicznych i tam ugrzązł na dobre, a projekt ustawy o zerowej stawce VAT czeka na powstanie nowego rządu. A więc tworząca się nowa większość zdecydowała się chyba na doprowadzenie do sytuacji, że procedowanie nad tymi projektami w Sejmie, rozpocznie się dopiero przed końcem roku, kiedy na ich uchwalenie będzie już za późno, bo obydwie powinny wejść w życie od 1 stycznia 2024 roku.

 

  1. Tusk zdaje sobie z tych różnic sprawę, dlatego na tym etapie stara się je „klajstrować”, jeżeli już jego rząd zostanie zaprzysiężony przez prezydenta Andrzeja Dudę, wtedy brutalnie, tak jak to robił kierując swoimi dwoma wcześniejszymi rządami, wyegzekwuje podporządkowanie koalicjantów. Koalicjanci będą więc musieli na wielu posiedzeniach Sejmu głosować projekty ustaw, które są niezgodne z ich programami wyborczymi i tylko otwartym pytaniem pozostaje, jak długo będą to w stanie akceptować.