1. W ostatnich dniach Eurostat opublikował dane dotyczące poziomu PKB w poszczególnych krajów członkowskich na głowę mieszkańca liczonego z uwzględnieniem siły nabywczej krajowej waluty (PPS) w 2024 roku, z których wynika, że Polska zamiast skracać dystans do najbardziej zamożnych krajów, niestety zaczęła go tracić. W 2024 roku w Polsce ten wskaźnik wyniósł 79% średniej unijnej i wyprzedziliśmy pod tym względem 7 krajów UE, Bułgarię (66%), Grecję (70%), Łotwę (71%), Słowację (75%), Chorwację (77%), Węgry (77%) i Estonię (79%), pozostałe kraje UE miały ten wskaźnik na wyższym poziomie niż Polska. W przypadku 9. z nich był on wyraźnie wyższy niż 100% średniej unijnej (Malta, Szwecja,Austria, Niemcy,Belgia, Dania, Holandia), w tym dla 2. z nich wynosił znacznie więcej, niż 200% średniej unijnej (Irlandia i Luksemburg). Te dwa ostatnie kraje są tak naprawdę europejskimi rajami podatkowymi, stąd sztuczne przenoszenie przez firmy z całego świata, dochodów do tych krajów, aby je symbolicznie opodatkować i dlatego mamy do czynienia z bardzo zawyżonymi poziomami PKB tych krajów.
2. Zaskakujące w tych danych, prezentowanych przez Eurostat w odniesieniu do Polski jest odwrócenie dotychczasowego trendu szybkiego gonienia, najbardziej zamożnych krajów krajów UE, co niestety oznacza tracenie dystansu do tych krajów. Przypomnijmy, że w momencie naszego członkostwa w Unii Europejskiej, na koniec 2004 roku, PKB na głowę mieszkańca liczony z uwzględnieniem siły nabywczej krajowej waluty, wynosił tylko 51% średniej unijnej i od tego roku, cały czas rósł. Nawet w latach trudnych dla polskiej gospodarki, w sytuacji tzw. szoków zewnętrznych, czyli pandemii Covid19 i agresji Rosji na Ukrainę, dystans do krajów UE, był cały czas skracany. W 2021 roku wskaźnik ten wyniósł 77%, w 2022 roku 79%, a w 2023 roku aż 80% średniej unijnej i był to jego najwyższy poziom, po blisko 20 latach naszego członkostwa w Unii Europejskiej. Niestety w roku 2024, jak wynika z danych Eurostatu, wskaźnik ten po raz pierwszy spadł do poziomu z 2022 roku , mimo tego ,że jak podaje GUS, rok ubiegły był dobry dla polskiej gospodarki, bowiem PKB, wzrósł aż o 2,9%.
3. Przy okazji warto porównać jak skraca dystans do najbardziej zamożnych krajów UE, Słowacja, kraj mający podobną strukturę gospodarki do Polski , który od 2009 roku posługuje się walutą euro. Otóż okazuje się, że w momencie wejścia do Unii Europejskiej, a więc w 2004, poziom życia mierzony PKB per capita z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej, był wyższy na Słowacji niż w Polsce, w tym pierwszym kraju wynosił 59% średniej unijnej, w Polsce natomiast tylko 51% tej średniej, a więc 8 pp różnicy. Kiedy Słowacja wchodziła do strefy euro w 2009 roku, różnica pod tym względem z Polską, była jeszcze większa, wskaźnik ten wynosił odpowiednio 72% i 60%, a więc ponad 12 pp na korzyść Słowacji. Jednak od momentu wejścia Słowacji do strefy euro, dystans pod względem poziomu życia zaczął się nie tylko zmniejszać, ale Polska i to bardzo wyraźnie wyprzedziła Słowację, na koniec 2024 roku w Polsce wskaźnik ten wynosił 79% średniej unijnej, a na Słowacji wyniósł 75% średniej unijnej, czyli różnica wynosi 4 pp, ale teraz na korzyść Polski. A więc od momentu wejścia do strefy euro w 2009 roku, jeżeli chodzi po poziom zamożności obywateli, Słowacja zyskała zaledwie 3 pp w stosunku do średniej unijnej, a Polska w tym samym czasie zyskała 19 pkt. Procentowych. Słowacy stali się zamożniejsi tylko 3 pp, Polacy bardzo wyraźnie poprawili swoją „statystyczną zamożność”, aż o 19 pp i to jest przesądzający argument, że w sytuacji realizacji strategii „gonienia”, najzamożniejszych krajów UE, posługiwanie się własną walutą jest kluczowe.