Wystąpienie Ursuli von der Leyen o stanie UE, łatwe i przyjemne ale rzeczywistość skrzeczy

  1. W ostatnią środę przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przez blisko godzinę przestawiała w Parlamencie Europejskim informację o stanie Unii Europejskiej i jak można się było spodziewać , było to wystąpienie łatwe i przyjemne.

Nawet walka z kryzysem zdrowotnym i gospodarczym spowodowanym przez pandemię Covid19, była jej zdaniem w ciągu ostatniego roku sukcesem Unii Europejskiej, choć gołym okiem było przecież widać, że przez pierwsze miesiące tego kryzysu, to był zupełny chaos, a sprawa zakupu szczepionek przez KE, otarła się wręcz o skandal.

Także wychodzenie z kryzysu gospodarczego, mimo ogromnej pomocy publicznej zastosowanej przez poszczególne kraje członkowskie, nie będzie ani proste ani łatwe, a do końca tego roku większość krajów UE nie osiągnie poziomu PKB z końca 2019 roku (tu chlubnym wyjątkiem jest Polska, której udało się to osiągnąć już po II kwartale tego roku).

 

  1. Chyba ku zaskoczeniu europosłów z polskiej opozycji, przewodnicząca KE dwukrotnie wymieniła Polskę i to w bardzo korzystnym kontekście (żaden inny kraj nie został wymieniony więcej razy).

Mówiąc o działaniach korzystnych dla ochrony klimatu, stwierdziła, że UE jest największym na świecie producentem autobusów elektrycznych, a liderem w pod tym względem w Europie jest właśnie Polska.

Po raz drugi Polska została wymieniona podczas omawiania sytuacji na granicach zewnętrznych UE, przewodnicząca podkreśliła, że to właśnie nasz kraj razem z Litwą i Łotwą zmaga się z wojną hybrydową jaką prowadzi reżim Łukaszenki, wysyłając na granicę kolejne grupy nielegalnych emigrantów.

Podkreśliła, że te trzy kraje mają pełne wsparcie Komisji w sprawie ochrony swoich granic, a jednocześnie zewnętrznej granicy UE i poparcie nawet dla rozwiązań ograniczających prawa obywatelskie jak stany nadzwyczajne (w Polsce stan wyjątkowy na wschodniej granicy), jeżeli pozwalają one na poprawę skuteczności w tym zakresie.

 

  1. Przewodnicząca KE zwracała uwagę na wyzwania stojące przed UE, uwypuklone przez pandemię koronawirusa, jak konieczność przenoszenia produkcji z Azji do Europy, w tym kontekście wymieniła leki i czipy tle tylko, że o tym mówiła już w ubiegłorocznym lipcowym wystąpieniu o stanie UE i przez ponad rok , Komisja nic w tym zakresie nie uczyniła, żeby choćby stworzyć warunki do takich przenosin.

Zupełnym milczeniem przewodnicząca pominęła relacje UE-Rosja, w tym agresywne działania Rosji także na terenie UE (choćby morderstwa swoich obywateli przez rosyjskie służby specjalne na terenie krajów UE), wsparcie udzielane przez ten kraj reżimowi Łukaszenki, czy działania w energetyce.

To właśnie monopolistyczne zachowania Rosji, doprowadziły do gwałtownego wzrostu cen gazu, co więcej Rosja podejmuje działania, które prowadzą do obniżenia jego zapasów i w ten sposób tworzy zagrożenie, że może go zabraknąć w Europie jeszcze tej zimy.

Są to wyraźne działania aby wręcz zmusić UE do szybkiego zalegalizowania gazociągu Nord Stream2, mimo tego, że powinien on podlegać III pakietowi energetycznemu, a więc przynajmniej na odcinku niemieckim, powinny mieć do niego dostęp także firmy inne niż Gazprom.

 

  1. Ursula von der Leyen nie ustosunkowała się także do często podnoszonych na form PE kwestii wychodzenia przez Komisję poza przyznane jej przez Traktaty kompetencje.

Do niedawna te kwestie były podnoszone przez europosłów z Polski i Węgier, teraz zgłaszają je także europosłowie i politycy z innych krajów, choćby ostatnio poruszył ją publicznie Michel Barnier, kiedyś unijny komisarz, niedawno jeszcze negocjator umowy „rozwodowej” UE-W. Brytania, a teraz kandydat na prezydenta Francji.

Chyba zupełnie makiawelicznie na koniec swego wystąpienia, przewodnicząca KE powołała się na jednego z założycieli Wspólnot Europejskich Roberta Schumana, który budował je w oparciu o wartości chrześcijańskie, o czym teraz możemy tylko pomarzyć.

A więc wystąpienie łatwe i przyjemne, ale rzeczywistość europejska jednak bardzo mocno skrzeczy i 20 miesięcy pracy przewodniczącej von der Leyen, tylko w niewielkim stopniu to poprawiło.